Menu

Porzucony koszyk – 17 sposobów na odzyskanie klienta

jak odzyskać porzucony koszyk - grafika główna do poradnika

Wyobraź sobie, że do Twojego sklepu stacjonarnego wchodzi 100 osób. 82 z nich bierze produkty z półek, niesie je do kasy, a potem w ostatnim momencie je odkłada i wychodzi bez słowa. 

 

Brzmi absurdalnie? 

 

A tak właśnie wygląda codzienność polskiego e-commerce w 2026 roku.

Według raportu „Omni-commerce. Kupuję wygodnie 2025” Izby Gospodarki Elektronicznej aż 82% polskich internautów porzuciło co najmniej jeden koszyk zakupowy, a wskaźnik ten rośnie rok do roku o 7 punktów procentowych. To znaczy, że problem nie znika, on się pogłębia.

Jako MailGrow.pl wdrażamy e-mail marketing i automatyzację dla małych i średnich sklepów internetowych, więc ten temat znamy z pierwszej ręki.

 

W tym artykule pokażę Ci nie tylko co zrobić, żeby odzyskać klientów, ale też czego nie robić, bo w kampaniach recovery błędy potrafią kosztować więcej niż brak działania. 

Spis treści

Czym właściwie jest porzucony koszyk i dlaczego powinieneś się nim zająć już dziś

przypomnienie o porzuconym koszyku osmpower zachęcenie do kontaktu

Porzucony koszyk to sytuacja, w której klient dodaje produkty do koszyka w Twoim sklepie, a potem opuszcza stronę bez złożenia zamówienia. Prosta definicja, ale konsekwencje dla Twojego biznesu są już znacznie mniej proste.

 

Warto rozróżnić trzy rzeczy, które czasem się mylą. 

Porzucony koszyk to coś innego niż browse abandonment (gdy ktoś przegląda produkty, ale nawet ich nie dodaje do koszyka) i coś innego niż wishlista (gdzie klient świadomie odkłada produkty na później). 

 

Porzucony koszyk dotyczy wyłącznie sytuacji, gdy użytkownik podjął konkretną akcję, dodał produkt do koszyka, a mimo to nie sfinalizował zakupu.

Jak liczy się wskaźnik porzucania koszyka

Wzór jest prosty: bierzesz liczbę ukończonych transakcji, dzielisz przez liczbę rozpoczętych procesów zakupowych, wynik odejmujesz od 1 i mnożysz przez 100%. Jeśli w miesiącu miałeś 200 zamówień przy 1000 rozpoczętych checkoutów, Twój wskaźnik porzucania wynosi 80%.

 

Do pomiaru wystarczy poprawnie skonfigurowany Google Analytics 4. Skonfiguruj zdarzenia add_to_cart, begin_checkout i purchase, a potem w module Funnel Exploration zobaczysz dokładnie, gdzie Ci klienci „uciekają”. 

Ile naprawdę tracisz? Prosta kalkulacja na przykładzie

Załóżmy, że masz sklep z obrotem 80 000 zł miesięcznie. Średnia wartość koszyka to 150 zł, czyli realizujesz około 533 zamówień miesięcznie. Jeśli Twój wskaźnik porzucania to typowe dla polskiego e-commerce 80%, oznacza to, że łącznie w koszykach startowało mniej więcej 2660 osób.

 

Te 2127 osób, które nie kupiły, to potencjalnie 319 000 zł obrotu, który Ci umknął. Nawet jeśli odzyskasz tylko 10% z nich, zyskasz dodatkowe 32 000 zł przychodu miesięcznie bez wydawania złotówki na reklamę.  

U naszych klientów w MailGrow.pl widzimy, że dobrze zaplanowana sekwencja potrafi odzyskać 10-15% porzuconych koszyków, a w najlepszych miesiącach nawet powyżej 20%.

Dlaczego klienci porzucają koszyki – prawdziwe powody z polskiego rynku

Zanim zaczniesz wysyłać maile, musisz zrozumieć, co właściwie popchnęło klienta do rezygnacji. Bo inaczej leczysz objawy zamiast przyczyny. 

 

Według badań Baymard Institute, które analizują zachowania tysięcy kupujących, główne powody porzucania koszyków wyglądają tak:

 

  • Nieoczekiwane dodatkowe koszty, najczęściej dostawa, to przyczyna rezygnacji aż 39% klientów. Ktoś widzi produkt za 99 zł, dodaje go do koszyka, a potem w ostatnim kroku okazuje się, że dostawa to 18 zł i nagle zamówienie kosztuje 117 zł. Dla wielu osób to moment, w którym mówią „nie, jednak nie”.

  • Wymóg założenia konta odpowiada za około 19% porzuceń. Ludzie nie chcą zakładać kolejnego konta z hasłem, które za tydzień zapomną. Jeśli nie masz opcji „kup jako gość”, tracisz co piątego klienta tylko z tego powodu.

  • Skomplikowany i zbyt długi proces zakupowy to kolejne 18% porzuceń. Polski konsument w 2026 roku oczekuje checkoutu w 1-2 krokach, a nie pięciostopniowego formularza z dziesiątkami pól.

  • Brak zaufania do sklepu dotyczy około 19% klientów, szczególnie w przypadku mniejszych, mniej znanych marek. Brak opinii, brak widocznych certyfikatów, brak jasnej polityki zwrotów, to wszystko sprawia, że ludzie odpuszczają.

  • Brak preferowanej metody płatności to problem około 9-13% kupujących w Polsce. Według raportu tpay „Jak Polacy lubią płacić online” BLIK-iem płaci 58% ankietowanych, więc jeśli go nie oferujesz, ciężko się dziwić odpływowi klientów. 

newsletter informujący o porzuconym koszyku od cocolita

Do tego dochodzą błędy techniczne, wolne ładowanie strony i problemy z wyświetlaniem na telefonie. Jest to szczególnie ważne, bo według Izby Gospodarki Elektronicznej już 65% Polaków kupuje online z poziomu smartfona.

Zanim zaczniesz ratować koszyki, zajmij się prawem (PKE + RODO w pigułce)

Ten rozdział jest nudny, ale pominięcie go może Cię kosztować do 1 000 000 zł kary lub 3% rocznego przychodu. Dosłownie.

 

10 listopada 2024 roku weszło w życie polskie Prawo Komunikacji Elektronicznej (PKE), które zastąpiło Prawo Telekomunikacyjne i przepisy z ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną dotyczące zgód marketingowych. Od tamtej pory regulacje są jednolite, ale też bardziej rygorystyczne.

 

Co to oznacza w praktyce dla Twojego sklepu?

 

  • Po pierwsze, żeby legalnie wysłać mail o porzuconym koszyku, musisz mieć od klienta aktywną, świadomą i dobrowolną zgodę na marketing elektroniczny. Nie wystarczy, że zapisał się do newslettera w jakimś dawnym promocji. Zgoda musi dotyczyć konkretnie tego kanału.

  • Po drugie, zgoda na e-mail to nie to samo co zgoda na SMS. Jeżeli chcesz prowadzić odzysk omnichannel (e-mail + SMS), musisz zebrać dwie osobne zgody. Łączenie ich w jednym checkboxie narusza PKE.

  • Po trzecie, klient musi mieć możliwość łatwego wycofania zgody w dowolnym momencie, a proces rezygnacji powinien być równie prosty jak proces udzielenia zgody. Link „wypisz się” w stopce każdego maila to absolutne minimum.

  • Po czwarte, pamiętaj o obowiązku informacyjnym z artykułu 13 RODO. W polityce prywatności musi być napisane, że wysyłasz przypomnienia o porzuconych koszykach, na jakiej podstawie prawnej i jak długo przechowujesz dane. 

W Polsce mamy też specyficzną praktykę: niektórzy prawnicy dopuszczają wysyłkę maila recovery na podstawie „prawnie uzasadnionego interesu administratora” (art. 6 ust. 1 lit. f RODO), szczególnie do klientów, którzy już wcześniej u Ciebie coś kupili. Ale to teren grząski i w razie wątpliwości bezpieczniej jest opierać się na zgodzie.

Jeśli prowadzisz sklep i nie jesteś pewien, czy Twoje zgody są aktualne, inwestycja 500-1500 zł w konsultację z prawnikiem specjalizującym się w e-commerce to znacznie mniej niż potencjalna kara.

17 sposobów na odzyskanie klienta po porzuconym koszyku

Teraz konkrety. Każdy z tych punktów został u nas przetestowany w praktyce, a część z nich to rozwiązania, o których rzadko mówi się w polskich poradnikach.

1. Wyślij pierwszy mail w ciągu 60 minut od porzucenia

zachęcający tytuł wiadomości email o porzuceniu koszyka

To jest prawdopodobnie najważniejsza rzecz z całego artykułu. Skuteczność maili o porzuconym koszyku spada dramatycznie wraz z upływem czasu. Mail wysłany w ciągu pierwszej godziny ma nawet czterokrotnie wyższą skuteczność niż ten sam mail wysłany po dobie.

 

Dlaczego? Bo klient wciąż pamięta, co oglądał, nadal jest w trybie zakupowym i często po prostu został czymś rozproszony (telefon, gość, dziecko, kot). Prosty impuls „Hej, zostawiłeś to w koszyku” wystarczy, żeby wrócił. 

Dobrym oknem jest 1-2 godziny po porzuceniu. Wcześniej nie warto, bo klient może jeszcze porównywać produkty w innych zakładkach przeglądarki. Później też nie warto, bo szansa na konwersję już spada.

2. Stwórz sekwencję 3 maili, a nie jedną wiadomość

ratowanie porzuconego koszyka - edrone - interfejs automatyzacji w programie

To błąd, który widzimy u większości polskich sklepów. Wysyłają jeden mail i się dziwią, że nie działa.

 

Dane z Klaviyo (jednej z największych platform e-mail marketingu dla e-commerce) pokazują, że kampanie z trzema mailami generują 6,5 raza większy przychód niż kampanie z jednym mailem. To nie jest drobna różnica, to przepaść.

 

Sprawdzona struktura sekwencji wygląda tak:

 

  • Mail 1 (po 1 godzinie): czyste przypomnienie, bez rabatu, bez presji. Ton jest pomocny: „Hej, zauważyliśmy, że coś zostało w Twoim koszyku. Wszystko w porządku?”

  • Mail 2 (po 24 godzinach): odpowiedź na wątpliwości. Tu rozwiewasz obawy, jakie może mieć klient. Pokazujesz politykę zwrotów, czas dostawy, opinie innych kupujących. Dalej bez rabatu.

  • Mail 3 (po 48-72 godzinach): dopiero tutaj pojawia się zachęta. Mały rabat (5-10%), darmowa dostawa albo informacja, że koszyk niedługo wygaśnie. To ostatnia wiadomość w sekwencji. 

3. Nie zaczynaj od rabatu (to ważniejsze niż myślisz)

Widziałem sklepy, które w pierwszym mailu od razu walą klienta 15-procentową zniżką. Rozumiem intencję, ale to strzał w stopę.

 

Jeśli klient nauczy się, że po porzuceniu koszyka dostanie rabat, zacznie porzucać celowo. A Ty stracisz marżę tam, gdzie byś jej nie stracił, bo duża część osób i tak dokończyłaby zakup z własnej inicjatywy.

Dlatego pierwsze dwa maile powinny być „suche”, bez żadnych zachęt finansowych. Rabat to ostateczność, a nie standard. U naszych klientów widzimy, że około 40-50% odzyskanych koszyków wraca bez żadnej zniżki, tylko na sam przypomnienie.

4. Pokaż produkty z koszyka, nie tylko pisz o nich

Mózg przetwarza obraz około 60 000 razy szybciej niż tekst. Mail z wizualnym odtworzeniem koszyka (zdjęcie produktu, nazwa, cena) konwertuje znacznie lepiej niż suchy tekst „zostawiłeś coś u nas”.

 

Większość narzędzi marketing automation robi to dynamicznie, ale trzeba to włączyć i sprawdzić, czy zdjęcia są w dobrej rozdzielczości. Zgrane, rozmazane obrazki to powód, dla którego ludzie nie klikają. 

5. Zaadresuj realne obawy klienta w drugim mailu

Drugi mail w sekwencji to świetne miejsce, żeby pokazać, że słuchasz. Jeśli wiesz, że ludzie porzucają u Ciebie koszyk przez niepewność co do zwrotów, w drugim mailu jasno napisz „30 dni na darmowy zwrot, bez zadawania pytań”. Jeśli problem to czas dostawy, napisz „zamówione dziś, wysyłka jutro”.

 

Ten typ komunikacji działa, bo klient czuje, że znasz jego obawy i na nie odpowiadasz. To buduje zaufanie, które jest walutą e-commerce. 

6. W ostatnim mailu użyj FOMO, ale bez przesady

FOMO (fear of missing out) to potężne narzędzie, ale w polskich sklepach bywa nadużywane. „OSTATNIA SZANSA!!! TYLKO DZIŚ!!! KOSZYK WYGASA!!!” brzmi jak dzwonek z teleshoppingu z 2003 roku.

Dobry komunikat FOMO brzmi raczej tak: „Zarezerwowaliśmy dla Ciebie ten produkt do jutra. Na magazynie zostały tylko 3 sztuki.” Spokojnie, z faktami, bez wielkich liter i wielu wykrzykników.

Jeśli oferujesz rabat, przypnij go do konkretnego czasu, na przykład 24 lub 48 godzin. Rabat „bez terminu” nie działa, bo klient zawsze może „zrobić to później”. A „później” często nigdy nie przychodzi.

7. Zadbaj o linię tematu, która nie brzmi jak spam

Linia tematu decyduje o tym, czy mail w ogóle zostanie otwarty. A według Stripo, tematy takie jak „Oops, czy coś poszło nie tak?” osiągają otwieralność nawet 70%, czyli grubo ponad średnią branżową.

 

Kilka zasad, które działają:

 

  • Krótko, do 40-50 znaków, bo dłuższe tematy się ucinają na telefonie.

  • Personalnie, z imieniem klienta jeśli je znasz.

  • Bez spamowych słów typu „DARMOWE!”, „WYGRAJ!”, „GRATIS!!!”, bo trafisz do folderu promocji albo spamu.

  • Naturalnie, jakby pisał do Ciebie znajomy, a nie korporacja. 

Przykłady, które testowaliśmy z dobrymi wynikami: „Aniu, coś zostawiłaś w koszyku?”, „Twoje [nazwa produktu] czeka”, „Zapomniałeś o czymś?”, „Przypominamy o Twoim koszyku”. 

8. Personalizuj imieniem i historią zakupów

Personalizacja to nie tylko wstawienie imienia w temat. Najlepiej działa, gdy klient widzi, że znasz jego historię.

 

Jeśli to nowy klient, który jeszcze nic nie kupił, pokaż mu opinie innych i podstawowe informacje o marce. Jeśli to klient powracający, odwołaj się do tego: „Cześć Marcin, widzę że tym razem zainteresowały Cię buty. Zostały w koszyku, pomyślałem że dam znać.” 

Według danych Stripo personalizacja potrafi zwiększyć konwersję maili o porzuconym koszyku nawet o kilkanaście procent w porównaniu do wiadomości generycznych.

9. Dodaj jeden wyraźny przycisk CTA

Jeden, nie pięć. To jest zasada, o której się zapomina, a która robi ogromną różnicę.

 

Twój mail o porzuconym koszyku powinien mieć jeden główny cel, powrót do koszyka i dokończenie zakupu. Każdy dodatkowy link (do newslettera, do social mediów, do innych produktów) rozprasza uwagę i obniża konwersję. 

Przycisk powinien być duży, kontrastowy (tak, żeby dało się go łatwo trafić kciukiem na telefonie) i mieć konkretny tekst. „Wróć do koszyka”, „Dokończ zamówienie”, „Odbierz swoje produkty”. Nie „Kliknij tutaj”, nie „Więcej informacji”. 

10. Projektuj pod telefon, nie pod desktop

Skoro 65% Polaków kupuje z telefonu, Twoje maile też muszą wyglądać dobrze na telefonie. A nie zawsze wyglądają.

 

Co oznacza „pod mobile”? Duża czcionka (minimum 16px dla treści), jeden wyraźny CTA, który daje się kliknąć palcem bez powiększania, zdjęcia dopasowane do węższego ekranu, minimum tekstu w pojedynczej linii. 

Zanim wyślesz cokolwiek, otwórz mail na swoim prywatnym telefonie. Jeśli sam nie możesz kliknąć CTA bez powiększania ekranu, klient też nie będzie w stanie.

11. Segmentuj klientów według wartości koszyka

To jest punkt, który wyróżnia sklepy grające poważnie od tych, które tylko „wysyłają maile”.

 

Klient, który zostawił produkt za 50 zł, potrzebuje zupełnie innego podejścia niż ten, który porzucił koszyk o wartości 800 zł. Dla tego pierwszego wystarczy prosta automatyczna sekwencja. Dla tego drugiego warto rozważyć bardziej spersonalizowaną wiadomość, może nawet od konkretnej osoby z firmy, z imienia i nazwiska. 

W niektórych naszych wdrożeniach dla klientów z branży premium to właśnie segmentacja po wartości koszyka dawała największy skok w przychodzie odzyskanym.

12. Testuj wszystko w A/B, nawet godzinę wysyłki

Nigdy nie wierz, że to co działa w teorii, zadziała w Twoim sklepie. Każda branża i każda grupa docelowa jest inna.

 

Co warto testować:

  • Godzinę pierwszego maila (czy 60 minut, czy 90, czy 2 godziny)

  • Linię tematu

  • Obecność i wysokość rabatu w trzecim mailu

  • Długość maila (krótki vs. nieco dłuższy)

  • Kolor i tekst przycisku CTA

  • Obecność social proof (opinii klientów) 

Podziel odbiorców na dwie równe grupy, wyślij dwie wersje i po kilku tygodniach zobacz, która wygenerowała więcej przychodu. Testy A/B to wolny, ale najskuteczniejszy sposób optymalizacji.

13. Połącz e-mail z SMS-em (ale ostrożnie)

SMS ma open rate na poziomie 95-98%, praktycznie każdy, kto dostaje SMS, go otwiera. Email ma otwieralność 40-45% w kontekście porzuconego koszyka, co też jest świetnie, ale dwa razy mniej niż SMS.

 

To nie znaczy, że masz walić klienta SMS-em od razu po porzuceniu. 

 

Dobra praktyka wygląda tak: jeśli klient nie otworzył pierwszego maila w ciągu 3-4 godzin, wyślij SMS jako backup. Krótki, konkretny: „Hej Marcin, zostawiłeś coś w koszyku na [nazwa sklepu]. Wróć: [link].” 

Pamiętaj jednak, że SMS wymaga osobnej zgody od klienta (PKE), więc jeśli jej nie masz, tego kanału nie używasz. Kropka.

14. Wykorzystaj remarketing dynamiczny jako wzmocnienie

E-mail to kanał numer jeden, ale nie jedyny. Remarketing dynamiczny w Google Ads i Meta Ads (Facebook, Instagram) pozwala wyświetlać klientowi reklamy z konkretnymi produktami z jego koszyka.

 

To działa zaskakująco dobrze, bo klient widzi produkt nie tylko raz w skrzynce, ale jeszcze na Facebooku, na Instagramie, podczas scrollowania portali. Według różnych badań, kombinacja e-mail + remarketing dynamiczny potrafi zwiększyć wskaźnik odzysku o kolejne 5-10 punktów procentowych w porównaniu do samego e-maila.

Do uruchomienia remarketingu dynamicznego potrzebujesz feedu produktowego (w Google Merchant Center) i piksela (w Google Ads oraz Meta). To wymaga osobnej, aktywnej zgody na cookies marketingowe w banerze RODO. Bez tej zgody dla danego użytkownika remarketing jest nielegalny.

15. Pokaż społeczny dowód słuszności

Social proof, czyli opinie innych kupujących, to potężne narzędzie. Szczególnie w drugim mailu sekwencji, gdzie i tak mówimy o odpowiedziach na obawy.

 

Wrzuć 2-3 krótkie opinie prawdziwych klientów, najlepiej o konkretnym produkcie z koszyka. „Buty idealnie wygodne, chodzę w nich codziennie, polecam” brzmi tysiąc razy lepiej niż Twoje własne „najwyższa jakość”. Jeśli produkt ma na stronie 4,8/5 z 237 ocen, wspomnij o tym.

 

To często drobny dodatek, który decyduje o wahającym się kliencie. 

16. Wyeliminuj powód porzucenia u źródła (checkout)

To jest rada, której nie znajdziesz w większości artykułów o porzuconym koszyku, bo prowadzi do niewygodnego wniosku: najlepsza kampania recovery to ta, której nie musisz w ogóle prowadzić.

 

Przejrzyj swój checkout. Czy ma opcję „kup jako gość”? Czy pokazujesz koszt dostawy już na stronie produktu, a nie dopiero w podsumowaniu? Czy masz BLIK i szybkie przelewy? Czy cały proces mieści się w 1-2 krokach? Czy na telefonie wszystko jest czytelne i dobrze się klika? 

U naszych klientów widzimy, że dobrze zaprojektowany checkout potrafi obniżyć wskaźnik porzucania o 10-15 punktów procentowych. A to znacznie więcej niż da Ci jakakolwiek kampania mailowa. 

17. Zaoferuj darmową dostawę zamiast rabatu

Ten punkt idzie pod prąd typowym poradom, ale cyfry go potwierdzają. Badania pokazują, że dla polskiego konsumenta bardziej atrakcyjna jest darmowa dostawa o wartości 15 zł niż rabat 15 zł na produkt.

 

Psychologicznie „darmowa dostawa” odbierana jest jako większa korzyść niż równoważny rabat, bo dostawa to percepcja „kosztu dodatkowego”, a rabat to „mniej o…”. W efekcie darmowa dostawa w trzecim mailu często działa lepiej niż klasyczny rabat procentowy, a Ty tracisz mniej marży. 

To rozwiązanie działa świetnie również dlatego, że wyższe koszty dostawy są głównym powodem porzucania koszyków. Odpowiadasz więc dokładnie na tę obawę, która zatrzymała klienta.

Jak w pełni wykorzystać potencjał maili o porzuconym koszyku

Do tego momentu pokazałem Ci konkretne techniki. Teraz kilka rzeczy z poziomu strategii, które odróżniają sklepy grające w premier league od tych grających w czwartą ligę.

Mierz tylko te KPI, które realnie coś mówią

Nie każdy KPI jest wart Twojej uwagi. W kampaniach recovery liczą się cztery:

 

  • Recovery rate — procent porzuconych koszyków, które udało się odzyskać. Dobry wynik to 10-15%, bardzo dobry to 20%+.

  • Przychód z odzysku w złotówkach — bezwzględna kwota wygenerowana przez sekwencję. To najważniejszy wskaźnik dla biznesu, bo to on mówi o realnym wpływie na kasę.

  • Koszt odzysku — ile Cię kosztuje odzyskanie jednej transakcji (abonament za narzędzie podzielony przez liczbę odzyskanych transakcji).

  • ROI kampanii — stosunek przychodu do kosztu. Dobrze zrobiona kampania o porzuconym koszyku to zazwyczaj ROI 10-30x, czyli każda złotówka włożona daje 10-30 złotych zwrotu.

 

Otwieralności i CTR są przydatne, ale nie przesadzaj z nimi. Można mieć 60% open rate i zero odzyskanych koszyków, jeśli mail jest źle napisany. 

5 błędów, których unikają najlepsze sklepy

Po wielu wdrożeniach widzę, że te same błędy powtarzają się u różnych firm. Oto lista, którą warto sprawdzić u siebie.

 

  • Pierwszy błąd to brak segmentacji nowych vs. powracających klientów. Ci drudzy reagują na prostsze przypomnienia, ci pierwsi potrzebują więcej kontekstu i budowania zaufania.

  • Drugi błąd to zbyt wiele wiadomości. Powyżej trzech maili w sekwencji zaczynasz już bardziej denerwować niż pomagać. Rzadko się zdarza, żeby czwarty czy piąty mail cokolwiek dał, poza odpisaniem klienta.

  • Trzeci błąd to wysyłanie maili w nocy. Jeśli Twoja sekwencja odpala się o 3 nad ranem, przesuń ją na 8-9 rano. Klient częściej zareaguje na mail otwarty przy kawie niż na taki, który „obrósł” innymi przez noc.

  • Czwarty błąd to ignorowanie powodów technicznych. Jeśli 30% Twoich klientów porzuca koszyk, bo płatność BLIK-iem nie działa, żadna sekwencja maili tego nie naprawi. Zanim zainwestujesz w automatyzację, popraw fundamenty.

  • Piąty błąd to pisanie do wszystkich tak samo. Młoda osoba kupująca ubrania potrzebuje innej komunikacji niż przedsiębiorca szukający sprzętu biurowego. Jeśli masz różne segmenty klientów, rozbij sekwencję na warianty. 

Kiedy wygasza się sekwencję i jak nie stać się spamerem

Złotą zasadą jest: jeśli klient kliknął w którykolwiek mail i wrócił do sklepu (nawet jeśli nie kupił), przestań mu wysyłać kolejne wiadomości z tej samej sekwencji. 

 

Przeszedł dalej, szanujmy to.

 

  • Jeśli klient kupił, natychmiastowo wyłącz sekwencję i przenieś go do ścieżki post-purchase (maile po zakupie, które już są zupełnie inną historią).

  • Jeśli klient zapisał się „wypisz się”, to jest oczywiste, ale zaskakująco często zapominane: musisz go usunąć ze wszystkich przyszłych komunikacji marketingowych, nie tylko z tej jednej sekwencji.

 

Dodaj też opcję „Nie jestem już zainteresowany” w samych mailach. To nie to samo co „wypisz się”. „Nie jestem zainteresowany” przerywa tę konkretną sekwencję, ale klient zostaje w bazie do innych kampanii. Pozwala to oszczędzić Ci jednego potencjalnego subskrybenta mniej na każdej kampanii. 

Jakie narzędzia wybrać (realistycznie, dla małego i średniego sklepu)

Rozumiem pokusę, żeby od razu pójść w najdroższe rozwiązanie „bo jest najlepsze”. Ale dla większości małych i średnich sklepów wystarczy coś z dolnego lub średniego segmentu.

 

Zacznij od tego, co już masz. Shoper, IdoSell, AtomStore i PrestaShop mają wbudowane scenariusze ratowania koszyków. Dla WooCommerce sprawdzają się darmowe wtyczki, np. Cart Abandonment Recovery od CartFlows.

 

Jeśli chcesz pójść krok dalej, na polskim rynku warto rozważyć trzy narzędzia:

 

  • GetResponse to nasz domyślny wybór dla większości klientów MailGrow.pl. U ponad 70% współpracujących z nami sklepów sprawdza się najlepiej. Polski interfejs i wsparcie, dobry stosunek ceny do możliwości, łatwe wdrożenie i funkcje, które rosną razem ze sklepem.

  • edrone to platforma zaprojektowana specjalnie pod e-commerce. Świetnie sprawdza się, gdy stawiasz na rekomendacje produktowe i rozbudowane, branżowe scenariusze automatyzacji. Ma darmowy plan do 200 kontaktów, więc można przetestować bez zobowiązań.

  • Ecomail to najnowsza opcja na rynku polskim. Polecamy ją sklepom, które szukają czegoś taniego i prostego na start. Mniej funkcji niż u konkurencji, ale polski interfejs, polskie wsparcie i integracje z Shoperem, WooCommerce i PrestaShop.

 

Czego unikać na początku? Rozwiązań enterprise typu Salesforce Marketing Cloud czy HubSpot. Są potężne, ale dla małego i średniego sklepu po prostu za drogie i za skomplikowane. 

Nie ma jednego najlepszego narzędzia dla każdego. Jest takie, które najlepiej pasuje do Twojego etapu rozwoju, budżetu i platformy. Jeśli masz wątpliwości, który wybór będzie dla Ciebie optymalny, napisz do nas, pomożemy go dobrać.

Podsumowanie – od czego zacząć już w tym tygodniu

Jeśli Twój sklep nie ma jeszcze żadnej automatycznej sekwencji maili o porzuconym koszyku, zacznij od trzech kroków.

 

  • Po pierwsze, sprawdź, jak wygląda Twój checkout. Otwórz telefon i spróbuj sam zrobić zakup w swoim sklepie. Gdzie się potykasz? Co Cię irytuje? To są te same miejsca, gdzie tracisz klientów.

  • Po drugie, skonfiguruj podstawową sekwencję trzech maili: pierwszego po godzinie, drugiego po dobie, trzeciego po dwóch dniach z symboliczną zachętą w postaci darmowej dostawy. Nawet prosta sekwencja w darmowej wtyczce wystarczy, żeby odzyskać pierwsze 5-10% porzuconych koszyków.

  • Po trzecie, upewnij się, że masz poprawne zgody RODO i PKE. W regulaminie, w polityce prywatności, w formularzach checkoutu. Bez tego nawet najlepsza kampania będzie Cię narażać na problemy prawne.

 

Porzucony koszyk to nie wyrok. To zaproszenie do rozmowy. Klient już raz powiedział „tak”, włożył produkt do koszyka. Twoim zadaniem jest tylko pomóc mu dokończyć myśl, którą sam zaczął. 

Jeśli potrzebujesz pomocy z wdrożeniem e-mail marketingu i automatyzacji w swoim sklepie, możesz się z nami skontaktować na MailGrow.pl. Zaprojektujemy dla Ciebie sekwencję, która realnie ruszy Twoje wyniki, bez zbędnych bajerów i z pełną zgodnością z polskim prawem.

4.7/5 - (46 votes)
Udostępnij ten artykuł:
Szymon
Szymon

Specjalista ds. e-mail marketingu i automatyzacji z 5-letnim doświadczeniem. Na co dzień wspiera firmy w skutecznej komunikacji z klientami za pomocą narzędzi typu ESP (Email Service Provider), pomagając im lepiej wykorzystywać potencjał e-mail marketingu w sprzedaży i budowaniu relacji. Doradza zarówno małym biznesom, jak i dużym firmom działającym w modelu B2B oraz B2C. Specjalizuje się w doborze odpowiednich narzędzi do e-mail marketingu, projektowaniu automatycznych sekwencji wiadomości, poprawie dostarczalności i konwersji, a także w integracji systemów mailingowych z CRM-ami, CMS-ami oraz platformami e-commerce. Przez lata testował dziesiątki platform do e-mail marketingu - od prostych rozwiązań dla początkujących po rozbudowane systemy marketing automation. Na MailGrow.pl dzieli się swoją wiedzą i praktycznym doświadczeniem, tworząc recenzje, porównania i poradniki, które pomagają wybrać odpowiednie oprogramowanie.

Artykuły: 218

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *