Menu

Jak zdobyć subskrybentów newslettera? 7 sposobów

więcej subskrybentów newslettera 7 wskazówek

Newsletter wciąż potrafi zrobić to, czego nie zrobi Ci żaden Instagram ani TikTok. Bezpośrednio trafia do skrzynki Twojego klienta, nie zależy od algorytmu i nikt Ci go nie wyłączy z dnia na dzień. 

Według danych Litmus w 2026 roku średni zwrot z e-mail marketingu wynosi od 36 do 42 dolarów za każdego zainwestowanego dolara. To liczby, których żaden płatny kanał dzisiaj nie osiągnie.

Problem w tym, że żeby to wszystko zadziałało, potrzebujesz ludzi na liście. Nie byle jakich, tylko takich, którzy chcą od Ciebie dostawać maile. I właśnie o tym jest ten artykuł.

 

Jako MailGrow.pl na co dzień testujemy, oceniamy i wdrażamy e-mail marketing oraz automatyzację małym i średnim sklepom internetowym w Polsce. Widzieliśmy już setki formularzy, które nie konwertują, i dziesiątki, które konwertują świetnie.

 

Poniżej znajdziesz 7 sposobów, które w naszej praktyce robią różnicę. 

Zanim zaczniesz, ustaw sobie jedną rzecz w głowie

Zdobywanie subskrybentów to nie gra w liczby. Można w tydzień zrobić 2 000 zapisów na konkursie z iPhonem i mieć martwą listę, która nic nie sprzeda. Można też przez trzy miesiące zebrać 500 osób, które będą otwierać każdego maila i regularnie kupować. 

Z naszych wdrożeń w polskich sklepach widać to jak na dłoni. Lista zbudowana na wartościowym lead magnecie osiąga open rate powyżej 40 procent. Lista zbudowana na „wygraj coś” potrafi spaść do 8 procent już po miesiącu. Myśl więc nie „ile zapisów”, tylko „ilu właściwych ludzi”.

7 sposobów, aby zdobyć subskrybentów newslettera

1. Daj ludziom realny powód do zapisu

Najczęstszy błąd, jaki widzimy u klientów, którzy przychodzą do nas z problemem „mało zapisów”? Formularz z napisem „Zapisz się do naszego newslettera”. Nikt już się na to nie łapie. W 2026 roku na nowsze taktyki muszą patrzeć nawet lokalne piekarnie.

 

Działa:

 

  • Realny rabat powitalny na pierwsze zakupy. Nie 5 procent, bo to śmiech. Minimum 10 procent, a w kategoriach z niższą marżą lepiej połączyć to z darmową dostawą.

  • Praktyczny ebook lub poradnik rozwiązujący konkretny problem. Nie „10 porad dla biegaczy”, tylko „Plan treningowy do 10 km w 8 tygodni, PDF z kalendarzem”.

  • Wczesny dostęp do wyprzedaży i nowych kolekcji. Ludzie uwielbiają czuć, że są w uprzywilejowanej grupie. W jednym z naszych wdrożeń w sklepie modowym sam ten zapis w formularzu zwiększył konwersję o 34 procent.

  • Kalkulator, szablon, checklista. Coś, co ma realną wartość użytkową. Sklep z artykułami biurowymi zrobił z tego checklistę wyposażenia biura domowego i zebrał 1 400 zapisów w miesiąc.

 

Nie działa:

 

  • Rabat 5 procent. Przy dzisiejszych cenach to za mało, żeby ktoś oddał swojego maila.

  • Ogólnikowe obietnice „wartościowych treści”. Nikt nie wie, co to znaczy.

  • Ebooki, które widać, że są wygenerowane przez AI w 20 minut. Ludzie to wyczuwają.

Zanim zrobisz lead magnet, odpowiedz sobie na jedno pytanie: czy Twój klient zapłaciłby za tę rzecz choćby 10 złotych? Jeśli tak, to prawdopodobnie zapłaci za nią swoim adresem e-mail. 

2. Popraw formularz, bo drobiazgi decydują o wszystkim

tworzenie formularzy zapisu do newslettera przy użyciu programu klaviyo

Mamy klienta, który przez dwa lata miał jeden formularz w stopce strony. Zbierał 3 zapisy dziennie. Po wdrożeniu kilku zmian, o których teraz napiszę, ten sam ruch zaczął generować około 25 zapisów dziennie. Bez zwiększania wydatków na reklamę.

 

Gdzie umieścić formularz, żeby miał sens?

 

  • Pop-up z wyjściem (exit intent) to wciąż najskuteczniejsza pojedyncza zagrywka. W naszych wdrożeniach widzimy konwersje na poziomie 3-6 procent, a w niektórych niszach nawet 8 procent. Uruchamia się, kiedy kursor zmierza do zamknięcia karty, więc nie przeszkadza podczas przeglądania.

  • Inline formularz w treści bloga albo na stronach produktów to rzecz, którą strasznie mało kto robi dobrze. Zamiast jednego „zapisz się” na końcu artykułu, lepiej dać go w środku tekstu, po najbardziej wartościowym fragmencie. Czytelnik już Ci zaufał, więc prawdopodobieństwo zapisu jest wyższe.

  • Sticky bar na górze strony, czyli pasek, który zostaje podczas scrollowania, świetnie sprawdza się dla sklepów z szybkim rabatem powitalnym. Widoczność 100 procent czasu na stronie, a konwersja w okolicach 1-2 procent przy dobrze napisanym przekazie.

 

Co w samym formularzu decyduje o konwersji?

 

  • Tylko adres e-mail. Każde dodatkowe pole to spadek konwersji o 10-15 procent. Imię? Zbierzesz je później albo nie zbierzesz wcale, bo i tak nie będziesz używać.

  • Konkretny przycisk CTA. Nie „Zapisz się”, tylko „Odbierz 15% rabatu”, „Pobierz poradnik”, „Chcę dostęp”. Z naszych testów A/B w polskich sklepach różnica między „Zapisz się” a konkretnym CTA potrafi wynosić 40 procent.

  • Jedno zdanie o wartości. Co ktoś dostanie i jak często. „Co tydzień jeden mail z promocjami i poradami, bez spamu” to zdanie, które zwiększa zaufanie.

  • Informacja o prywatności. Krótka, pod przyciskiem. Nie trzeba przepisywać RODO, wystarczy „Nie udostępniamy Twojego adresu. Możesz się wypisać w każdej chwili.” 

3. Zbuduj dedykowaną landing page tylko pod newsletter

kreator landing page w narzędziu landingi - projekt mojej strony docelowej

To rzecz, której większość małych firm nie robi, a szkoda. Dedykowana strona, której jedynym celem jest zebranie zapisu na newsletter, potrafi konwertować na poziomie 15-30 procent. Dla porównania, standardowy pop-up na stronie głównej to 2-4 procent.

 

Dlaczego? Bo na landing page nie ma nic innego do roboty. Żadnego menu, żadnych produktów, żadnych rozpraszaczy. Tylko wartość, formularz i przycisk.

 

Taka strona jest idealnym miejscem, do którego kierujesz ruch z reklam na Facebooku, Google Ads, TikToka czy z posta na Instagramie w linku w bio. Płacisz za kliknięcie, które ma jeden cel. Konwersja jest znacznie wyższa niż kierowanie ludzi na stronę główną sklepu.

 

Co powinno być na takiej stronie?

 

  • Nagłówek mówiący, co ktoś dostanie (nie kim Ty jesteś)

  • Trzy do pięciu korzyści punktowo

  • Podgląd tego, co dostanie (okładka ebooka, przykładowy mail z serii)

  • Formularz

  • Opinie innych subskrybentów lub liczba zapisanych osób 

Większość popularnych narzędzi, o których piszę w dalszej części (GetResponse, MailerLite, Brevo), ma wbudowany kreator landing page. Nie musisz płacić osobno za kolejne narzędzie. 

4. Wykorzystaj ruch, który już masz

Jeśli masz ruch na stronie, w social mediach, masz klientów, którzy coś już u Ciebie kupili, to masz gigantyczny potencjał, którego prawdopodobnie nie wykorzystujesz.

 

  • Strona podziękowania po zakupie. Klient właśnie Ci zaufał i dał swoje pieniądze. To najlepszy moment, żeby zaproponować mu zapis. Propozycja typu „Zapisz się, żeby pierwszy dowiadywać się o nowościach i promocjach dla stałych klientów” działa świetnie. W jednym z naszych wdrożeń w sklepie z kosmetykami taki zapis dodał 12 procent nowych subskrybentów bez żadnych dodatkowych kosztów.

  • Checkout z opcją zapisu. Przed finalizacją zamówienia dodajesz checkbox „Chcę otrzymywać informacje o promocjach i nowościach”. Ważne, żeby był domyślnie odznaczony. Po pierwsze, to wymóg RODO. Po drugie, jeśli zaznaczysz go domyślnie, to część osób kliknie i potem zgłosi reklamację albo oznaczy Twoje maile jako spam. A to już realny problem dla dostarczalności.

  • Bio na Instagramie i TikToku. Link do landing page z newsletterem w bio to dzisiaj standard. Działa jeszcze lepiej, jeśli raz na tydzień czy dwa wspominasz o nim w storiesach z konkretnym kontekstem.

  • Opis kanału na YouTube. Jeśli robisz filmy, opis to miejsce, gdzie ludzie trafiają po zaangażowaniu się treścią. Idealny moment na zapis.

  • Stopka każdego maila firmowego. Jeśli rozmawiasz mailowo z klientami, zamień nudny podpis na taki, który zawiera jedno zdanie plus link: „Chcesz wiedzieć, co nowego u nas? Dołącz do naszego newslettera: [link]”. 

5. Konkurs albo giveaway, ale zrób to mądrze

Konkursy to obosieczny miecz. Pisałem o tym we wstępie. Zły konkurs zrobi Ci listę pełną „łowców nagród”, którzy nigdy nic nie kupią. Dobry konkurs może w tydzień dorzucić tyle subskrybentów, ile normalnie dołożysz w dwa miesiące.

 

Różnica polega na nagrodzie.

 

  • Co nie działa: iPhone, Thermomix, vouchery do Biedronki. To nagrody, które przyciągają każdego, a nie Twojego klienta. Po konkursie zostaniesz z listą ludzi, którym ogólnie nic od Ciebie nie trzeba.

  • Co działa: Nagroda związana z Twoją branżą i Twoim produktem. Jeśli sprzedajesz kosmetyki naturalne, konkurs powinien mieć za nagrodę duży zestaw Twoich kosmetyków. Jeśli masz sklep ze sprzętem biegowym, najlepszą nagrodą są buty i akcesoria do biegania. Ludzie, którzy wezmą udział, to ludzie, którzy interesują się Twoją kategorią. Reszta nawet nie kliknie.

 

Dobre platformy do zorganizowania konkursu w Polsce to Gleam, ViralSweep albo SocialMan. Warunkiem zapisu powinno być podanie adresu e-mail, a dodatkowymi punktami zdobywanymi za udostępnienie, obserwację konta na Instagramie itd. 

Po konkursie zrób coś, co większość zapomina. Od razu wyślij do nowych subskrybentów sekwencję powitalną (3-4 maile rozłożone na tydzień), która przedstawi Twoją markę i zaoferuje rabat powitalny. Bez tego te nowe osoby po tygodniu zupełnie zapomną, skąd się u Ciebie wzięły. 

6. Postaw na rekomendacje i efekt sieciowy

To taktyka, o której się dziś mało mówi, a działa coraz lepiej. Najłatwiej zdobyć nowego subskrybenta przez obecnego. Jeśli Twoje maile są naprawdę wartościowe, ludzie chętnie je polecą.

 

  • Prosty system referralowy. Na końcu każdego maila jedno zdanie: „Podobał Ci się ten mail? Prześlij go znajomemu, a jeśli się zapisze, dostaniesz 20 zł rabatu na kolejne zamówienie”. Narzędzia takie jak SparkLoop czy Viral Loops integrują się z większością platform do e-mail marketingu i automatycznie śledzą zapisy z poleceń.

  • Content, który chce się przesłać. To najtańsza forma promocji Twojego newslettera. Jeśli raz na jakiś czas wyślesz maila, który ma realną wartość (konkretny poradnik, ekskluzywna analiza, coś, czego nie znajdą na blogu), ludzie sami będą go przesyłać dalej. Na końcu tylko zachęć, żeby nowa osoba zapisała się na Twoją listę.

  • Współpraca z innymi firmami w podobnej branży. Jeśli sprzedajesz kawę, prawdopodobnie Twój klient kupuje też ciastka lub chleb rzemieślniczy. Możecie zrobić wspólny poradnik albo wzajemnie polecić swoje newslettery w jednym mailu. Zero kosztów, obustronne korzyści. 

7. Zadbaj o narzędzie i stronę techniczną

Możesz mieć najlepszy lead magnet i najpiękniejszy formularz świata. Jeśli Twoje maile lądują w spamie, to wszystko na nic. Dlatego ostatni, ale kluczowy punkt: wybór narzędzia do e-mail marketingu.

 

Testujemy i wdrażamy różne platformy dla polskich sklepów. Poniżej krótkie zestawienie trzech, które najczęściej polecamy małym i średnim firmom.

getresponse strona główna nowa 2026 email marketing

Polska firma, polskie wsparcie, polski interfejs. Najtańszy plan Starter to obecnie 59 zł miesięcznie za bazę do 1 000 kontaktów z nielimitowaną liczbą wysyłek. Dla sklepów, które chcą automatyzację porzuconych koszyków i zaawansowane funkcje, plan Marketer zaczyna się od 239 zł miesięcznie. Jest też darmowy plan na zawsze dla list do 500 kontaktów z limitem 2 500 e-maili miesięcznie. 

 

Ogromnym plusem są rozbudowane funkcje: webinary, kreator kursów online, lejki sprzedażowe. Dobry wybór dla firm, które chcą mieć wiele narzędzi w jednym miejscu. 

mailerlite strona główna

Prostota w czystej postaci. Darmowy plan do 500 subskrybentów i 12 000 e-maili miesięcznie, co jest jedną z hojniejszych ofert na rynku. Płatny plan Growing Business zaczyna się od 49 zł miesięcznie. Interfejs jest dostępny w języku polskim. 

 

Warto wiedzieć, że MailerLite przejął bazę po zamkniętym FreshMailu (migracja zakończona w lutym 2025), więc dziś to jedno z najczęściej wybieranych narzędzi w Polsce dla blogerów, twórców i małych sklepów. Słabsza strona: mniej zaawansowane funkcje e-commerce niż w GetResponse.

brevo strona główna programu do email marketingu 2026 nowa

Jedyne z tej trójki narzędzie, które rozlicza się za liczbę wysłanych maili, a nie za liczbę kontaktów. Świetny wybór, jeśli masz dużą bazę, ale wysyłasz stosunkowo rzadko. Darmowy plan daje 300 maili dziennie i do 100 000 kontaktów, co jest kosmiczne jak na darmową wersję. 

 

W planie darmowym dostajesz też Marketing Automation i CRM, które u konkurencji są płatne. Plan Starter to 9 dolarów miesięcznie za 5 000 maili. Minus: interfejs po polsku bywa niekompletny w niektórych obszarach, a integracje z polskimi platformami e-commerce (Shoper, IdoSell) są ograniczone. 

RODO, czyli zgoda naprawdę musi być dobrowolna

Kilka rzeczy, które po prostu musisz mieć w porządku, jeśli nie chcesz kłopotów z UODO:

 

  • Double opt-in. Po zapisie wysyłasz mail potwierdzający. Dopiero kliknięcie w link aktywuje zapis. To dodatkowy krok, ale gwarantuje Ci, że na liście są tylko ludzie, którzy faktycznie chcą Twoich maili. Wszystkie trzy narzędzia wymienione wyżej mają to wbudowane.

  • Dobrowolna zgoda. Checkbox nie może być domyślnie zaznaczony. Zgoda musi być świadoma.

  • Łatwe wypisanie. W każdym mailu link do wypisania, działający natychmiast, bez dodatkowych kroków. To też wymóg dostarczalności w Gmailu od 2024 roku.

  • Polityka prywatności z informacją o tym, jak przetwarzasz dane subskrybentów.

Czego nie robić, jeśli chcesz mieć zdrową listę

Parę rzeczy, które widzimy u klientów, zanim jeszcze zaczniemy z nimi pracę. Pokusa jest duża, ale konsekwencje są poważne.

 

  • Kupowanie baz adresów. W Polsce jest to dość popularne, mimo że jest nielegalne (RODO) i zupełnie nieskuteczne. Open rate na zakupionej bazie nie przekroczy 2-3 procent. Do tego ryzykujesz, że Twoja domena trafi na czarną listę i przestaniesz dostarczać maile nawet do własnych klientów.

  • Zapis bez zgody po zakupie. Jeśli ktoś u Ciebie coś kupił, nie oznacza to, że zgodził się na newsletter. To dwie różne rzeczy. Musisz uzyskać osobną zgodę.

  • Nachalne pop-upy co 10 sekund. Psują doświadczenie użytkownika i zwiększają bounce rate strony. Jeden dobry pop-up wyświetlony we właściwym momencie (exit intent, po 30 sekundach przeglądania, po scrollu do 50 procent strony) działa lepiej niż pięć nachalnych.

  • Ukrywanie warunków zapisu. Nigdy nie pisz drobnym drukiem „zapisując się, zgadzasz się na otrzymywanie komunikacji marketingowej od naszych 47 partnerów”. Ludzie nie głupieją. Szybko orientują się, że coś jest nie tak, i zaczynają Twoje maile traktować jak spam.

Podsumowanie: od czego zacząć w tym tygodniu

Jeśli dotarłeś aż tutaj, pewnie myślisz: okej, fajnie, ale od czego konkretnie zacząć? Mój szczery plan na siedem dni wygląda tak:

 

  1. Dzień 1-2: wymyśl konkretny lead magnet dopasowany do Twoich klientów. Nie ogólnik, tylko coś, za co ktoś zapłaciłby kilka złotych.

  2. Dzień 3-4: ustaw formularz z exit intent pop-upem na stronie oraz inline formularz w najlepiej czytanych artykułach lub na stronach produktów.

  3. Dzień 5: zbuduj prostą landing page dedykowaną pod zapis. Linkuj do niej z social mediów i stopki maili firmowych.

  4. Dzień 6: napisz sekwencję 3-4 maili powitalnych. Pierwszy od razu po zapisie, kolejne rozłożone na tydzień.

  5. Dzień 7: sprawdź stronę techniczną. Czy masz double opt-in? Czy link do wypisania działa? Czy SPF, DKIM i DMARC są ustawione?

 

Nie ma tu magii. Zdobywanie subskrybentów to proces, który raz dobrze ustawiony pracuje miesiącami i latami. Nic z tego, co powyżej, nie jest szczególnie trudne. Trzeba to tylko zrobić. 

Jeśli chcesz, żebyśmy pomogli Ci to wdrożyć w Twoim sklepie, napisz do nas na MailGrow.pl. Pracujemy głównie z małymi i średnimi firmami w Polsce, więc dokładnie wiemy, jak wygląda Twoja rzeczywistość. 

 

A jeśli wolisz działać samodzielnie, zacznij od punktu 1 tej listy. Dobry lead magnet załatwia więcej niż 10 sprytnych trików razem wziętych.

4.7/5 - (46 votes)
Udostępnij ten artykuł:
Szymon
Szymon

Specjalista ds. e-mail marketingu i automatyzacji z 5-letnim doświadczeniem. Na co dzień wspiera firmy w skutecznej komunikacji z klientami za pomocą narzędzi typu ESP (Email Service Provider), pomagając im lepiej wykorzystywać potencjał e-mail marketingu w sprzedaży i budowaniu relacji. Doradza zarówno małym biznesom, jak i dużym firmom działającym w modelu B2B oraz B2C. Specjalizuje się w doborze odpowiednich narzędzi do e-mail marketingu, projektowaniu automatycznych sekwencji wiadomości, poprawie dostarczalności i konwersji, a także w integracji systemów mailingowych z CRM-ami, CMS-ami oraz platformami e-commerce. Przez lata testował dziesiątki platform do e-mail marketingu - od prostych rozwiązań dla początkujących po rozbudowane systemy marketing automation. Na MailGrow.pl dzieli się swoją wiedzą i praktycznym doświadczeniem, tworząc recenzje, porównania i poradniki, które pomagają wybrać odpowiednie oprogramowanie.

Artykuły: 219

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *