Menu

Recenzja Leadpages – dlaczego nie polecam i co będzie lepsze?

grafika do recenzji leadpages

Spędziłem z Leadpages kilka intensywnych miesięcy.

 

Stawiałem w nim landing page’e pod kampanie e-mailowe, testowałem pop-upy, podpinałem formularze do systemów marketing automation. Robiłem to, co robię na co dzień, czyli zbierałem leady i budowałem ścieżki automatyzacji. 

I powiem tak: Leadpages to narzędzie, które robi na Tobie wrażenie w pierwszych dwóch godzinach. Potem zaczynasz dostrzegać rzeczy, o których żadna inna recenzja Ci nie powie. Szczególnie jeśli pracujesz na polskim rynku. 

W tej recenzji opiszę Ci dokładnie, co działa, co nie działa i dlaczego ostatecznie przeniosłem się na Landingi. Bez owijania w bawełnę, za to z konkretnymi cenami, funkcjami i porównaniami. Zanim wydasz pieniądze, przeczytaj do końca. 

Kim jestem i dlaczego warto przeczytać moją opinię

Na co dzień zajmuję się e-mail marketingiem i automatyzacją marketingu. To znaczy, że landing page’e to dla mnie narzędzie pracy, a nie zabawka do okazjonalnego użytku. Stawiam je regularnie pod webinary, lead magnety, kampanie sprzedażowe i sekwencje onboardingowe.

 

Dlatego kiedy testuję narzędzie do tworzenia stron docelowych, patrzę na nie inaczej niż ktoś, kto chce postawić jedną stronę raz na pół roku. Interesuje mnie, jak szybko mogę zbudować stronę, jak dobrze łączy się z moim systemem e-mail marketingowym, jak wygodnie prowadzi się A/B testy i czy cena ma sens w kontekście tego, co dostaję.

 

Leadpages testowałem na żywych kampaniach. Nie przez godzinę na trialu. Testem objąłem pełny cykl: od stworzenia strony, przez zbieranie leadów, po analizę wyników. I to właśnie te doświadczenia opisuję poniżej. 

Większość recenzji Leadpages w polskim internecie to albo tłumaczenia angielskich artykułów, albo teksty pisane przez osoby, które nigdy tego narzędzia nie użyły. Ta recenzja jest inna, bo opisuję realne problemy, na które natrafiłem jako polski marketer. 

Czym w ogóle jest te Leadpages?

Leadpages to amerykańska platforma do tworzenia landing page’y (stron docelowych), pop-upów, alert barów, a od pewnego czasu także prostych stron internetowych i blogów. Firma ma siedzibę w Minneapolis i działa na rynku od ponad dekady. Obsługuje ponad 40 000 aktywnych użytkowników.

 

W praktyce Leadpages rozwiązuje jeden konkretny problem: pozwala Ci postawić stronę, która zbiera leady, bez dotykania kodu. Wybierasz szablon, edytujesz go w edytorze drag-and-drop, podpinasz formularz do swojego narzędzia e-mail marketingowego i publikujesz. Cały proces może zająć dosłownie 20 minut. 

leadpages strona główna nowa

To nie jest kreator stron w stylu Wix czy Squarespace. Leadpages jest skoncentrowany na konwersji. Szablony są projektowane pod zbieranie leadów, nie pod estetykę portfolio fotografa. I to jest jego największa siła, ale jednocześnie ograniczenie, bo jeśli potrzebujesz rozbudowanej strony firmowej, to nie tędy droga. 

Pierwsze wrażenie po zalogowaniu

Muszę przyznać, że start z Leadpages jest przyjemny. Po założeniu konta (14-dniowy trial) trafiasz na czysty dashboard z checklistą, która prowadzi Cię krok po kroku: wybierz szablon, zbuduj stronę, podepnij domenę, opublikuj.

 

Szablony robią dobre pierwsze wrażenie. Jest ich ponad 200, są podzielone według kategorii (webinar, lead magnet, sprzedaż, rejestracja) i co ciekawe, możesz je sortować według współczynnika konwersji. To oznacza, że Leadpages na podstawie danych od swoich użytkowników pokazuje Ci, które szablony konwertują najlepiej. Takiej funkcji nie widziałem w wielu innych narzędziach i uważam, że to naprawdę przydatne, szczególnie jeśli nie chcesz tracić czasu na zgadywanie.

 

Edytor drag-and-drop działa sprawnie przy prostych stronach. Przeciągasz elementy, ustawiasz je w siatce, zmieniasz kolory, fonty, obrazki. Dla osób bez doświadczenia technicznego to duży plus. Natomiast przy bardziej rozbudowanych stronach z dużą ilością grafik edytor potrafi przycinać i działać wolniej niż bym chciał. To nie jest tragedia, ale po kilku godzinach pracy zaczyna irytować. 

Ważna rzecz, którą zauważysz od razu: edytor Leadpages jest oparty na siatce (grid-based). To znaczy, że nie masz pełnej swobody w umieszczaniu elementów gdziekolwiek na stronie. Elementy „skaczą” do najbliższej pozycji w siatce. Jeśli przesiadasz się z narzędzi typu Figma czy nawet z Landingi (które daje swobodę piksel po pikselu), poczujesz ograniczenie. 

Co konkretnie oferuje Leadpages – przegląd funkcji

Leadpages reklamuje się jako narzędzie „all-in-one” do generowania leadów.

 

Ale w rzeczywistości jest kilka funkcji, które faktycznie robią robotę, i kilka, które dobrze brzmią tylko w materiałach marketingowych niż w codziennym użyciu. Poniżej rozbijam każdą z nich na części i mówię wprost, jak sprawdza się w realnej pracy. 

Kreator landing page i szablony

Serce Leadpages to kreator stron. Dostajesz ponad 200 szablonów, z których każdy jest responsywny (dostosowuje się do urządzeń mobilnych). Szablony wyglądają profesjonalnie i są nastawione na konwersję, co widać w ich strukturze: nagłówek, korzyści, formularz, CTA. Klasyczna anatomia landing page’a.

 

Możesz też zacząć od pustej strony, choć szczerze nie polecam tego nikomu, kto nie ma doświadczenia w projektowaniu. Szablony są na tyle dobre, że szybciej je zmodyfikujesz niż zbudujesz coś od zera.

 

  • Co mi się podoba? Że możesz filtrować szablony według konwersji.

  • Co mi się nie podoba? Że jakość tych szablonów nie dorównuje temu, co oferuje Unbounce czy Instapage. Są poprawne, ale brakuje im nowoczesnego „polotu” i czasem wyglądają trochę przestarzale. 

A/B testy

A/B testing w Leadpages działa prosto: tworzysz wariant strony, dzielisz ruch i obserwujesz, co konwertuje lepiej. Możesz testować nagłówki, kolory przycisków, układ strony, zdjęcia, w zasadzie cokolwiek.

 

I tu jest dobra wiadomość: od niedawna A/B testy są dostępne bez ograniczeń we wszystkich planach, łącznie ze Standard. Wcześniej w najtańszym planie ta funkcja była mocno okrojona, co było jednym z największych zarzutów wobec Leadpages. Teraz to się zmieniło na plus. 

Natomiast sam mechanizm testów jest dość podstawowy

 

Nie masz zaawansowanej segmentacji ruchu ani automatycznego kierowania na zwycięski wariant (jak Smart Traffic w Unbounce). Ustawiasz test, czekasz na dane, sam podejmujesz decyzję. Dla większości marketerów to wystarczy, ale jeśli prowadzisz kampanie z dużym ruchem, poczujesz to ograniczenie. 

Pop-upy i Alert Bary

Leadpages pozwala tworzyć pop-upy (okna wyskakujące) i alert bary (paski na górze lub dole strony) bez kodowania. Możesz ustawić wyzwalacze typu exit-intent (gdy ktoś próbuje opuścić stronę), timer (po X sekundach) lub kliknięcie w konkretny element.

 

To działa naprawdę dobrze i jest jedną z mocniejszych stron platformy. Szczególnie alert bary, bo pozwalają dodać CTA do każdej strony w nieinwazyjny sposób. W połączeniu z formularzem e-mailowym to prosty sposób na budowanie listy mailingowej bez irytowania odwiedzających. 

Strony internetowe i blog

Leadpages od jakiegoś czasu pozwala budować nie tylko landing page’e, ale też proste strony internetowe z nawigacją i blogiem. Możesz postawić kilkustronicową witrynę z podstronami, menu i stopką.

 

Czy to zastąpi WordPress albo dedykowany CMS? Nie. Ale jeśli prowadzisz jednoosobową działalność i potrzebujesz prostej strony z kilkoma podstronami plus landing page’ami, to Leadpages może Ci wystarczyć. Osobiście nie używałem tej funkcji, bo mam osobną stronę na WordPressie. 

 

Traktuję Leadpages wyłącznie jako narzędzie do landing page’y i pop-upów. 

AI w Leadpages

Leadpages dorzucił w ostatnim czasie kilka funkcji opartych na AI. Jest generator treści, który pomaga pisać nagłówki i teksty na stronę, oraz generator landing page’y, który na podstawie URL Twojej strony lub krótkiego opisu tworzy gotowy projekt.

 

Brzmi świetnie w teorii. W praktyce jakość generowanych tekstów jest przeciętna. AI tworzy poprawny szkielet strony i oszczędza czas przy starcie, ale finalnie i tak musisz wszystko przepisać własnymi słowami. Szczególnie jeśli piszesz po polsku, bo AI generuje treści głównie po angielsku i jakość polskich tekstów jest wyraźnie słabsza. Traktuj to raczej jako punkt startowy niż gotowy produkt. 

Leadmeter – ocena strony przed publikacją

To jest funkcja, o której mało kto pisze, a moim zdaniem jest jedną z najciekawszych rzeczy w Leadpages. 

 

Leadmeter to pasek na górze edytora, który w czasie rzeczywistym ocenia Twoją stronę pod kątem 14 najlepszych praktyk konwersji. Sprawdza kontrast przycisków, długość nagłówka, umiejscowienie formularza, czytelność CTA i inne elementy. Daje Ci też ogólną ocenę, dzięki której widzisz na pierwszy rzut oka, czy strona jest gotowa do publikacji.

 

Dla kogoś, kto dopiero zaczyna z landing page’ami, to naprawdę pomocne. Leadmeter łapie błędy, o których sam byś nie pomyślał: za mały kontrast między tekstem a tłem, CTA schowane za daleko, za dużo pól w formularzu. 

 

Nie jest to oczywiście wyrocznia i nie zastąpi prawdziwych testów A/B, ale jako „pierwsza linia kontroli jakości” działa bardzo dobrze. 

Sprzedaż i płatności

Leadpages integruje się ze Stripe i PayPal, co pozwala przyjmować płatności bezpośrednio na landing page’u. Możesz sprzedawać produkty cyfrowe, szkolenia czy konsultacje bez zewnętrznego systemu e-commerce.

 

Ważne zastrzeżenie: ta funkcja jest dostępna od planu Pro ($74/mies. przy rozliczeniu rocznym). W najtańszym planie Standard nie postawisz strony z checkoutem. Musisz o tym pamiętać, bo jeśli Twoim celem jest sprzedaż, a nie tylko zbieranie leadów, to automatycznie trafiasz na wyższy cennik. 

Integracje z narzędziami e-mail marketingowymi – perspektywa polskiego marketera

Ta sekcja jest najważniejsza dla każdego, kto (tak jak ja) łączy landing page’e z kampaniami e-mailowymi. I tu Leadpages ma jednocześnie mocne i słabe strony.

 

  • Co działa dobrze: Leadpages ma natywne integracje z najważniejszymi platformami e-mail marketingowymi. ActiveCampaign, Mailchimp, Kit, GetResponse, AWeber, Drip, MailerLite – to wszystko podepniesz bezpośrednio z poziomu Leadpages, bez Zapiera. Ustawiasz, do jakiej listy mają trafiać leady, i gotowe. Działa to sprawnie i nie miałem z tym problemów.

  • Co działa gorzej: integracja z MailerLite (popularne narzędzie w Polsce, bo ma polski interfejs i niskie ceny) wymaga w wielu przypadkach Zapiera jako pośrednika. Natywna integracja istnieje, ale bywa ograniczona i nie zawsze przekazuje wszystkie pola formularza. To irytujące, bo dodaje dodatkowy koszt (Zapier nie jest darmowy przy większej liczbie automatyzacji) i dodatkowy punkt, który może się zepsuć.

  • Czego brakuje: jeśli korzystasz z polskich narzędzi marketingowych typu Edrone, SALESmanago czy iPresso, to zapomnij o natywnej integracji. Jedyną opcją jest Zapier albo webhook. Dla kogoś, kto pracuje na polskim rynku i korzysta z lokalnych narzędzi, to poważne ograniczenie.

 

Natomiast integracje z HubSpot, Salesforce i Marketo (z których korzystają większe firmy) są dostępne wyłącznie w planie Advanced. To znaczy, że musisz kontaktować się z działem sprzedaży i negocjować indywidualną cenę. To kolejna bariera, o której standardowe recenzje nie wspominają. 

Z mojego doświadczenia: jeśli Twoim głównym narzędziem jest ActiveCampaign albo GetResponse, integracja z Leadpages działa dobrze. Jeśli korzystasz z czegokolwiek innego na polskim rynku, przygotuj się na obejścia i dodatkowe koszty.

Cennik Leadpages – ile to wszystko kosztuje naprawdę?

Leadpages oferuje trzy plany. Poniżej podaję ceny zweryfikowane: 


Standard

Pro

Custom

Cena miesięcznie (billing roczny)

$37/mies.

$74/mies.

indywidualnie

Cena miesięcznie (billing miesięczny)

$49/mies.

$99/mies.

indywidualnie

Liczba landing page'y

5

bez limitu

bez limitu

Domeny własne

1

3

do 50

Ruch i leady

bez limitu

bez limitu

bez limitu

A/B testy

tak (unlimited)

tak (unlimited)

tak (unlimited)

Sprzedaż i płatności

tak

tak

tak

"Zaawansowane integracje (HubSpot, Salesforce)"

nie

nie

tak

Subkonta klienckie

nie

nie

tak

Wszystkie plany obejmują 14-dniowy darmowy trial. Leadpages nie ma darmowego planu. Po zakończeniu trialu płacisz lub tracisz dostęp. 

Kilka rzeczy, na które warto zwrócić uwagę:

Ceny są w dolarach amerykańskich. Leadpages nie oferuje rozliczeń w euro ani w złotówkach. Dla polskiego przedsiębiorcy to oznacza dodatkowe ryzyko kursowe i potencjalnie wyższą prowizję na karcie za transakcje walutowe.

 

Oszczędność przy rozliczeniu rocznym jest spora (25%), ale musisz z góry zapłacić za cały rok. W przypadku planu Pro to jednorazowo $888. Jak na narzędzie, z którego możesz zrezygnować po kilku miesiącach, to spory wydatek.

 

A co z automatycznym odnawianiem? To temat, który regularnie pojawia się w skargach użytkowników na Capterra i TrustPilot. Leadpages automatycznie odnawia subskrypcję i wielu użytkowników skarży się, że nie otrzymali wystarczająco wyraźnego powiadomienia przed pobraniem kolejnej opłaty. 

Kilka osób opisywało sytuacje, w których po przekroczeniu limitu lead magnetów ich rachunek skoczył do $888. Warto ustawić sobie przypomnienie w kalendarzu przed końcem trialu i przed każdym odnowieniem. 

5 landing page'y w najtańszym planie – czy to wystarczy?

To jest temat, który moim zdaniem zasługuje na osobną sekcję, bo limit 5 landing page’y w planie Standard ($37/mies. rocznie) to jedno z najbardziej kontrowersyjnych ograniczeń Leadpages.

 

Jeśli potrzebujesz jednej strony pod lead magnet i jednej pod webinar, to pewnie wystarczy. Ale jeśli robisz marketing na poważnie, to 5 stron to za mało. Oto kilka scenariuszy, w których ten limit staje się problemem:

 

  • Prowadzisz kampanię z kilkoma wariantami oferty? Każdy wariant to osobna strona. 
  • Masz lead magnety w różnych kategoriach? Każdy potrzebuje swojego landing page’a. Robisz kampanie sezonowe? Nowe strony co miesiąc. 
  • Obsługujesz kilku klientów? W planie Standard masz jedno konto bez subkont. 
 

W praktyce limit 5 stron oznacza, że albo bardzo szybko przeskoczysz na plan Pro (który kosztuje dwukrotnie więcej), albo będziesz ciągle usuwać stare strony, żeby zrobić miejsce na nowe. Obie opcje są niewygodne. 

Dla porównania: Landingi w planie Lite ($29/mies. rocznie) daje 10 landing page’y, a w planie Professional ($69/mies. rocznie) nie ma limitu. Unbounce nie ogranicza liczby stron w żadnym planie. Systeme.io daje nielimitowane funnele nawet w darmowym planie. Na tym tle limit Leadpages wygląda archaicznie.

Czego mi brakuje w Leadpages – szczera lista problemów

Po kilku miesiącach pracy z Leadpages zebrała mi się lista rzeczy, które mnie realnie ograniczały lub irytowały. Nie chodzi o drobiazgi, tylko o problemy, które wpływają na codzienną pracę.

 

  • Brak polskiej wersji interfejsu. Cały panel Leadpages jest po angielsku. Nie ma opcji przełączenia na polski. Jeśli Twój angielski jest na poziomie komunikatywnym, dasz radę. Ale jeśli zlecasz tworzenie landing page’y komuś z zespołu, kto nie jest biegły w angielskim, to staje się barierą.

  • Brak supportu po polsku. Wsparcie techniczne jest wyłącznie w języku angielskim: e-mail, chat, baza wiedzy. Gdy miałem problem z integracją, musiałem opisywać go po angielsku i czekać na odpowiedź w amerykańskiej strefie czasowej. Nie jest to katastrofa, ale w porównaniu z narzędziami, które mają polski support (jak Landingi), to wyraźna niedogodność.

  • Rozliczenie wyłącznie w USD. Płacisz w dolarach, co oznacza, że Twoja realna cena w złotówkach zmienia się z miesiąca na miesiąc w zależności od kursu. Przy obecnym kursie (okolice 3,80–4,00 PLN za dolara) plan Standard to ok. 140–150 zł miesięcznie. Plan Pro to ok. 280–300 zł. Do tego dochodzi prowizja banku za transakcje walutowe.

  • Edytor grid-based. Nie masz pełnej swobody w układaniu elementów. Wszystko skacze do siatki. Jeśli chcesz przesunąć przycisk o 10 pikseli w lewo, bo tak wygląda lepiej, to w Leadpages tego nie zrobisz. Edytor jest łatwy w obsłudze, ale za cenę elastyczności.

  • Wolny edytor przy ciężkich stronach. Przy stronach z dużą liczbą obrazków i sekcji edytor potrafi się zacinać. Nie zdarza się to codziennie, ale przy dłuższej sesji pracy bywa frustrujące.

  • Responsywność bez kontroli. Leadpages automatycznie generuje wersję mobilną strony, ale nie daje Ci możliwości niezależnej edycji widoku mobilnego. To oznacza, że jeśli strona wygląda świetnie na desktopie, ale na telefonie coś nie gra, masz ograniczone możliwości naprawienia tego. W Landingi widok mobilny edytujesz osobno, co daje dużo większą kontrolę.

  • Polityka anulowania subskrypcji. To nie jest problem techniczny, ale finansowy. Wielu użytkowników na TrustPilot i Capterra skarży się na trudności z anulowaniem subskrypcji i brak zwrotów po automatycznym odnowieniu. Leadpages oferuje 7-dniowe okno na zwrot po zakończeniu trialu, ale po tym okresie zwroty nie są gwarantowane. 

Dla kogo Leadpages jest dobrym wyborem

Mimo tych problemów Leadpages nie jest złym narzędziem. Jest po prostu narzędziem, które pasuje do konkretnego profilu użytkownika. Oto kto moim zdaniem skorzysta z Leadpages najbardziej:

 

  • Anglojęzyczni soloprzedsiębiorcy budujący proste funnele lead generation. Jeśli Twoi klienci mówią po angielsku i potrzebujesz szybko postawić stronę z formularzem zapisu, Leadpages to zrobi dobrze.

  • Osoby nietechniczne, które chcą prostoty ponad wszystko. Leadpages jest jednym z najłatwiejszych narzędzi do landing page’y na rynku. Krzywa uczenia się jest minimalna.

  • Użytkownicy, którzy cenią Leadmeter. Jeśli dopiero zaczynasz z landing page’ami i chcesz mieć „asystenta”, który podpowiada, co poprawić, ta funkcja jest naprawdę pomocna.

  • Firmy na rynku amerykańskim. Integracje, support, dokumentacja, community – wszystko jest zorientowane na rynek USA. Jeśli działasz na tym rynku, Leadpages jest naturalnym wyborem.

Dlaczego ja wybrałem Landingi zamiast Leadpages

kreator landing page w narzędziu landingi - projekt mojej strony docelowej

Zanim powiem dlaczego, chcę podkreślić jedną rzecz: to NIE jest sponsorowany tekst. Nikt mi nie zapłacił za napisanie tego porównania. Opisuję moją realną decyzję, popartą konkretnymi powodami. Każdy z tych powodów możesz sam zweryfikować, bo podaję fakty, nie opinie.

 

  • Landingi to polska firma. Siedziba w Gliwicach. Interfejs po polsku. Support po polsku (chat i e-mail). Baza wiedzy po polsku. Dla kogoś, kto pracuje na polskim rynku i czasem musi poprosić o pomoc kolegę z zespołu, to ogromna różnica. Nie musisz tłumaczyć błędów na angielski, żeby dostać pomoc.

  • Płatność w PLN. Landingi przyjmuje płatności w złotówkach (oprócz USD, EUR i GBP). Koniec z ryzykiem kursowym i prowizjami za transakcje walutowe. Dostajesz fakturę w walucie, która nie zmienia się co tydzień.

  • Darmowy plan na start. Leadpages nie ma darmowego planu. Landingi oferuje darmowy plan z ograniczonymi funkcjami, ale wystarczający, żeby przetestować edytor, zbudować pierwszą stronę i zobaczyć, czy narzędzie Ci odpowiada. Bez podawania karty kredytowej.

  • Brak limitu landing page’y w planie Professional. Za $69/mies. (rozliczenie roczne) w Landingi dostajesz nielimitowane landing page’e, 50 000 wizyt miesięcznie, 10 domen, A/B testing, Smart Sections, pop-up builder i pełne integracje. W Leadpages za zbliżoną cenę ($74/mies. rocznie) dostajesz podobne funkcje, ale Landingi dorzuca jeszcze kilka rzeczy, których Leadpages nie ma.

  • 400+ szablonów. Landingi ma ponad 400 szablonów, w porównaniu do 200+ w Leadpages. Ale ważniejsze od liczby jest to, że szablony Landingi są posortowane według branży i celu kampanii, co ułatwia szukanie.

  • Edytor piksel po pikselu. W Landingi masz pełną swobodę w układaniu elementów. Żadnej siatki, która ogranicza Twoje możliwości. Przesuwasz element dokładnie tam, gdzie chcesz.

  • Smart Sections. To funkcja, której naprawdę mi brakowało w Leadpages. Smart Sections to sekcje wielokrotnego użytku (np. nagłówek, stopka, blok CTA), które edytujesz raz, a zmiana pojawia się na wszystkich stronach, gdzie ta sekcja jest użyta. Jeśli zarządzasz 20+ landing page’ami, to oszczędza godziny pracy.

  • EventTracker. Landingi ma wbudowane śledzenie zachowań użytkowników: kliknięcia, scrollowanie, interakcje z elementami strony. Nie musisz podpinać zewnętrznych narzędzi typu Hotjar, żeby zobaczyć, jak ludzie korzystają z Twojej strony. (Dostępny jako add-on w planach Lite i Professional, wbudowany w Enterprise.)

  • Import stron z konkurencji. Landingi oferuje usługę migracji, która pozwala zaimportować istniejące strony z innych platform, w tym z Leadpages. Wklejasz URL, Landingi odtwarza strukturę strony w swoim edytorze. Nie jest to idealne w 100% przypadków, ale oszczędza mnóstwo czasu przy przeprowadzce. 

Leadpages vs Landingi – porównanie obok siebie

Poniżej tabela z danymi, które sam zweryfikowałem na oficjalnych stronach obu narzędzi: 


LeadpagesLandingi
Najtańszy płatny plan (rocznie)$37/mies. (Standard)$29/mies. (Lite)
Plan z pełnymi funkcjami (rocznie)$74/mies. (Pro)$69/mies. (Professional)
Darmowy plannie (tylko 14-dniowy trial)tak (ograniczony)
Limit landing page'y (najtańszy plan)510
Limit landing page'y (plan Pro/Professional)bez limitubez limitu
Limit wizytbez limitu5 000 (Lite) / 50 000 (Professional)
A/B testytak (wszystkie plany)tak (od Professional)
Pop-up buildertak (wszystkie plany)

tak (od Professional, add-on w Lite)

Szablony200+400+
Smart Sectionsnietak (od Professional)
Edytorgrid-basedpikselowa swoboda
Responsywność mobilnaautomatyczna (bez osobnej edycji)osobna edycja widoku mobilnego
Płatności na stronietak (od Standard)tak (E-commerce Hub od Professional)
Język interfejsuangielskipolski (+ inne)
Support po polskunietak
Waluta rozliczeniaUSD

PLN, USD, EUR, GBP

Siedziba firmy

Minneapolis, USA

"Gliwice, Polska

Import stron z konkurencjinietak

Co warto zauważyć w tej tabeli:

Leadpages wygrywa nielimitowanym ruchem we wszystkich planach. To realny plus, bo jeśli prowadzisz kampanie z dużym traffic’iem, nie musisz się martwić o przekroczenie limitu wizyt. Landingi ogranicza ruch do 5 000 wizyt w planie Lite i 50 000 w Professional (z opcją dokupienia wyższych pakietów).

 

Za to Landingi wygrywa praktycznie we wszystkim innym, co ma znaczenie dla polskiego marketera: język, waluta, support, elastyczność edytora, brak limitu stron w planie Professional, więcej szablonów, Smart Sections i niższa cena wejścia. 

Podsumowanie – czy Leadpages warto?

Leadpages to solidne narzędzie z wieloletnią historią, dużą bazą użytkowników i kilkoma unikalnymi funkcjami (Leadmeter, sortowanie szablonów po konwersji, nielimitowany ruch). Jeśli prowadzisz biznes na rynku anglojęzycznym, masz prostą potrzebę (jedna strona, jeden formularz, jedno narzędzie e-mail) i cena w dolarach Ci nie przeszkadza, to Leadpages może być dobrym wyborem.

 

Ale jeśli jesteś marketerem, pracujesz z polskimi klientami, korzystasz z polskich lub europejskich narzędzi marketingowych i potrzebujesz więcej niż 5 landing page’y, to moim zdaniem Landingi jest lepszą opcją. Dostajesz więcej funkcji za niższą cenę, pracujesz w ojczystym języku, płacisz w złotówkach i masz polski support.

 

Ja podjąłem tę decyzję kilka miesięcy temu i nie żałuję

 

Landingi robi dokładnie to, czego potrzebuję, a czas, który oszczędzam na braku walki z angielskim interfejsem i ograniczeniami Leadpages, mogę poświęcić na to, co faktycznie generuje wyniki: tworzenie lepszych kampanii. 

Jeśli chcesz sam to przetestować, oba narzędzia mają darmowe triale. Polecam założyć konto w obu i przez tydzień pobudować w każdym tę samą stronę. Wtedy sam zobaczysz, które narzędzie bardziej Ci odpowiada. 

4.7/5 - (46 votes)
Udostępnij ten artykuł:
Szymon
Szymon

Specjalista ds. e-mail marketingu i automatyzacji z 5-letnim doświadczeniem. Na co dzień wspiera firmy w skutecznej komunikacji z klientami za pomocą narzędzi typu ESP (Email Service Provider), pomagając im lepiej wykorzystywać potencjał e-mail marketingu w sprzedaży i budowaniu relacji. Doradza zarówno małym biznesom, jak i dużym firmom działającym w modelu B2B oraz B2C. Specjalizuje się w doborze odpowiednich narzędzi do e-mail marketingu, projektowaniu automatycznych sekwencji wiadomości, poprawie dostarczalności i konwersji, a także w integracji systemów mailingowych z CRM-ami, CMS-ami oraz platformami e-commerce. Przez lata testował dziesiątki platform do e-mail marketingu - od prostych rozwiązań dla początkujących po rozbudowane systemy marketing automation. Na MailGrow.pl dzieli się swoją wiedzą i praktycznym doświadczeniem, tworząc recenzje, porównania i poradniki, które pomagają wybrać odpowiednie oprogramowanie.

Artykuły: 219

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *