Menu

Recenzja Landingi – dlaczego (nie) polecam w 2026 roku?

landingi grafika do recenzji z logo

Na co dzień zajmuję się e-mail marketingiem i automatyzacją marketingu. Landing page’e to dla mnie chleb powszedni, bo każda kampania mailowa, każdy lead magnet i każdy webinar potrzebuje dobrej strony docelowej, która zbierze kontakty. Przez lata przetestowałem sporo narzędzi do tworzenia landing page’y i w pewnym momencie trafiłem na Landingi.

 

Nie piszę tej recenzji, bo ktoś mnie o to poprosił. Piszę ją, bo sam szukałem kiedyś rzetelnej opinii w języku polskim i trudno było znaleźć coś, co nie wygląda jak przepisana strona producenta. Większość recenzji powtarza te same ogólniki: „intuicyjny edytor”, „dużo szablonów”, „łatwy w obsłudze”. To wszystko prawda, ale to za mało, żeby podjąć świadomą decyzję.

W tym artykule opisuję Landingi tak, jak je widzę po realnym użytkowaniu. Z perspektywy osoby, która buduje landing page’e nie dla zabawy, tylko po to, żeby zbierać leady i podłączać je do systemów marketing automation.

Będzie szczerze. O tym co działa świetnie, ale też o tym, co mnie irytuje.

Czym jest Landingi i dlaczego to, że jest polską firmą ma znaczenie

Landingi to narzędzie do tworzenia stron docelowych (landing page’y) bez kodowania. Projektujesz stronę w edytorze drag & drop, publikujesz ją na swojej domenie i zbierasz leady. Brzmi prosto i w praktyce tak właśnie to wygląda.

 

Ale jest jedna rzecz, o której mało kto pisze, a która dla polskiego użytkownika ma ogromne znaczenie. Landingi to polska firma. Siedziba jest w Gliwicach, spółka działa jako Landingi Sp. z o.o., a platforma jest rozwijana przez polski zespół.

 

Co to oznacza w praktyce?

 

  1. Po pierwsze, wsparcie techniczne po polsku. Nie tłumaczysz się przez Google Translate, tylko piszesz normalnie na czacie i dostajesz odpowiedź od osoby, która rozumie Twój kontekst. Czas odpowiedzi na chacie jest naprawdę szybki, zwykle kilka minut.

  2. Po drugie, rozliczenia w PLN. Możesz zapłacić w złotówkach, co oznacza brak ryzyka kursowego i przewidywalny koszt co miesiąc. Platforma obsługuje też płatności kartą i PayPalem w kilku walutach (USD, EUR, GBP, PLN, BRL), ale dla polskiej firmy płatność w PLN to duża wygoda.

  3. Po trzecie, faktura VAT. Dla freelancera czy agencji prowadzącej działalność w Polsce to po prostu wygodniejsze niż ściąganie faktur z zagranicznych serwisów i tłumaczenie się przed księgową.

  4. Po czwarte, zgodność z RODO (GDPR) i DORA. Landingi jako polska firma podlega europejskim regulacjom i traktuje to poważnie. Masz wbudowaną anonimizację leadów, opcje consent management i możliwość dostosowania formularzy do wymogów ochrony danych osobowych.

Na polskim rynku to naprawdę się liczy. Pracując z narzędziami takimi jak Unbounce czy Instapage zawsze masz tę barierę językową w supporcie i rozliczenie w dolarach. Tu tego problemu po prostu nie ma.

Pierwsze wrażenia po zalogowaniu

Rejestracja jest standardowa. Podajesz e-mail, hasło (musi mieć co najmniej 10 znaków, wielką i małą literę oraz cyfrę) i po chwili jesteś w dashboardzie. Landingi od razu zadaje Ci kilka pytań o to, czym się zajmujesz i jaki jest cel Twoich landing page’y. To nie jest formalnością. Na podstawie tych odpowiedzi platforma dopasowuje sugestie szablonów.

 

Pierwszy landing page postawiłem w niecałe 30 minut

 

I to nie był jakiś prosty placeholder, tylko pełna strona z nagłówkiem, sekcją benefitów, formularzem kontaktowym i przyciskiem CTA. Wybrałem szablon, pozmieniałem teksty, podłączyłem własną domenę i gotowe.

główny panel zarządzania landingi interfejs

Dashboard jest przejrzysty. Masz listę swoich landing page’y z podstawowymi statystykami (wizyty, konwersje, współczynnik konwersji), dostęp do formularzy, leadów, pop-upów i ustawień konta. Nic tu nie jest przesadnie skomplikowane, ale jednocześnie niczego istotnego nie brakuje.

 

Jedno co warto wiedzieć: na 14-dniowym trialu masz dostęp do wszystkich funkcji wybranego planu, ale limit wizyt jest ograniczony do 200. To wystarczy, żeby przetestować edytor i zbudować kilka stron, ale za mało, żeby realnie puścić na nie ruch z kampanii.

Edytor stron – co naprawdę potrafi, a co irytuje

kreator landing page w narzędziu landingi - projekt mojej strony docelowej

Edytor Landingi działa jak uproszczona wersja Figmy. To nie jest edytor oparty na siatce (grid), jak np. w wielu kreatorach stron. Tutaj masz pełną swobodę rozmieszczania elementów. Możesz umieścić tekst, obrazek, przycisk, formularz czy wideo w dowolnym miejscu na stronie i przesuwać je piksel po pikselu. Dla kogoś, kto lubi mieć pełną kontrolę nad layoutem, to ogromna zaleta.

 

Biblioteka szablonów liczy ponad 400 pozycji i są podzielone według branży (nieruchomości, edukacja, e-commerce, SaaS, zdrowie) oraz celu (generowanie leadów, rejestracja na webinar, sprzedaż, pobieranie aplikacji). Jakość szablonów jest naprawdę przyzwoita. To nie są szablony z 2015 roku, tylko aktualne, dobrze zaprojektowane layouty, które wyglądają profesjonalnie bez dodatkowych modyfikacji.

Co w edytorze działa dobrze:

  • Smart Sekcje to funkcja, za którą naprawdę lubię Landingi. Tworzysz blok (np. nagłówek strony, sekcję z CTA, stopkę) i używasz go na wielu landing page’ach. Kiedy zmienisz coś w jednym miejscu, zmiana automatycznie pojawia się na wszystkich stronach, które korzystają z tej sekcji. Jeśli zarządzasz kilkudziesięcioma landing page’ami, to oszczędza ogromną ilość czasu. Na planie Lite Smart Sekcje są dostępne jako płatny dodatek, ale w planie Professional masz je w cenie.
  • Własne fonty to kolejna rzecz, której brakuje w wielu konkurencyjnych narzędziach. Możesz wgrać swoje fonty i zachować spójność z identyfikacją wizualną marki.
  • Gotowe sekcje (Pre-designed Sections) pozwalają szybko złożyć stronę z bloków, zamiast budować wszystko od zera. Masz sekcje z nagłówkami, listami benefitów, social proof, cennikami, FAQ i wieloma innymi elementami. To świetne rozwiązanie, gdy potrzebujesz postawić landing page w pół godziny.

Co mnie irytuje:

  • Widok mobilny nie generuje się automatycznie. To znaczy, że po zbudowaniu strony na desktopie musisz przełączyć się na widok mobilny i ręcznie dopasować układ. Elementy się tam przenoszą, ale ich rozmieszczenie, wielkość fontów i odstępy często wymagają ręcznej korekty. Na pierwszym landing page’u możesz na to stracić dodatkowe 15-20 minut. Przy kolejnych stronach idzie szybciej, bo wiesz już, czego się spodziewać, ale to i tak dodatkowa praca.
  • Brak natywnego menu hamburgerowego na mobile. Jeśli Twój landing page ma nawigację (np. strona z kilkoma sekcjami i menu kotwicznym), zrobienie poprawnego menu mobilnego jest kłopotliwe. To nie jest niewykonalne, ale wymaga dłubania i nie jest tak intuicyjne, jak reszta edytora.
  • Edytor potrafi zwolnić na bardziej rozbudowanych stronach. Jeśli Twój landing page ma wiele sekcji, dużo grafik i kilka formularzy, zauważysz, że edytor reaguje nieco wolniej. Nie jest to dramatyczne, ale przy wielogodzinnej pracy staje się odczuwalne.

Landingi z perspektywy e-mail marketera – integracje, formularze i to, co mnie zaskoczyło

biblioteka gotowych szablonów stron docelowych w narzędziu landingi

To jest sekcja, której nie znajdziesz w większości recenzji Landingi. Bo większość recenzentów patrzy na to narzędzie z perspektywy „chcę ładny landing page”. Ja patrzę z perspektywy „chcę, żeby lead z tego formularza w ciągu 30 sekund trafił do mojego systemu marketing automation i uruchomił odpowiednią sekwencję e-maili”.

 

I tutaj Landingi naprawdę daje radę.

Integracje natywne z narzędziami do e-mail marketingu

Landingi ma ponad 170 integracji, ale to, co mnie najbardziej interesowało, to połączenia z platformami mailingowymi. Natywne integracje obejmują m.in. ActiveCampaign, Mailchimp, GetResponse, HubSpot, Salesforce, AWeber i wiele innych. Konfiguracja jest prosta. Wchodzisz w ustawienia formularza, wybierasz integrację, podajesz klucz API i mapujesz pola formularza na pola w swoim systemie.

 

W moim przypadku (ActiveCampaign) podłączenie trwało dosłownie kilka minut. Lead wypełnia formularz na landing page’u, dane trafiają do AC, kontakt jest tagowany i automatycznie wchodzi w sekwencję powitalną. Działa niezawodnie i nie zauważyłem problemów z opóźnieniami.

Zapier i Webhooki

Jeśli Twoje narzędzie nie ma natywnej integracji z Landingi, zawsze możesz użyć Zapiera albo webhooków (POST & Webhook). Webhooki dają Ci pełną kontrolę, bo możesz wysłać dane z formularza do dowolnego endpointu. To bardzo wygodne, gdy pracujesz z mniej popularnymi platformami albo potrzebujesz niestandardowej logiki (np. wysyłka danych jednocześnie do CRM i do Slack).

Wbudowany autoresponder

To było dla mnie pozytywne zaskoczenie. Landingi ma wbudowany autoresponder, który pozwala wysłać automatyczny e-mail do osoby, która wypełniła formularz. Nie zastąpi to pełnoprawnego systemu e-mail marketing, ale jako szybki sposób na wysłanie potwierdzenia lub linka do pobrania lead magnetu sprawdza się dobrze. Nie musisz konfigurować zewnętrznego narzędzia do prostego „dziękujemy za zapis”.

Jakość formularzy

Formularze w Landingi są solidne. Masz do dyspozycji standardowe pola (tekst, e-mail, telefon, dropdown, checkbox, radio button, data), możesz dodawać ukryte pola (co jest przydatne do przekazywania UTM-ów) i konfigurować walidację. Formularz możesz osadzić na landing page’u lub użyć go jako pop-up.

 

Jedna rzecz, którą doceniam: leady zebrane przez formularz trafiają do wewnętrznego systemu zarządzania leadami w Landingi. Masz tam tabelkę z danymi kontaktowymi i możesz je eksportować do CSV. To pomocne jako backup, nawet jeśli dane lecą bezpośrednio do Twojego CRM czy systemu mailingowego. 

Dynamic Text Replacement

Funkcja, którą mocno polecam, jeśli prowadzisz kampanie Google Ads. Dynamic Text Replacement (DTR) pozwala automatycznie zmieniać treść na landing page’u na podstawie parametrów URL. Czyli jeśli ktoś kliknie reklamę z frazą „tanie ubezpieczenie Warszawa”, na landing page’u nagłówek może automatycznie wyświetlić „Tanie ubezpieczenie w Warszawie”. To podnosi relevance i poprawia Quality Score w Google Ads, co finalnie obniża koszt kliknięcia.

Testy A/B i EventTracker – czy naprawdę pomagają zwiększyć konwersję?

lista dodatków i usług w landingi

Ładny landing page to jedno, ale bez danych o tym, co działa, a co nie, optymalizacja to zgadywanka. Landingi daje dwa narzędzia, które mają w tym pomóc: wbudowane testy A/B i EventTracker do śledzenia zachowań użytkowników. 

 

Brzmi obiecująco, ale czy w praktyce naprawdę przekłada się to na lepsze wyniki?

 

Sprawdziłem oba i mam mieszane uczucia.

Testy A/B (Server-Side)

Landingi oferuje testy A/B realizowane po stronie serwera. W praktyce oznacza to, że tworzysz wariant strony, ustawiasz podział ruchu (np. 50/50) i system automatycznie kieruje odwiedzających na różne wersje. Wyniki widzisz w dashboardzie: ile wizyt, ile konwersji, jaki współczynnik konwersji ma każdy wariant.

 

Ważna uwaga: testy A/B są dostępne w planie Professional i Enterprise. Na planie Lite to płatny dodatek. To istotne, bo testy A/B to jedna z tych funkcji, które naprawdę wpływają na wyniki kampanii. Jeśli planujesz poważnie optymalizować konwersję, plan Lite może szybko okazać się niewystarczający.

 

Sam mechanizm testów działa poprawnie. Nie jest to tak zaawansowane jak Smart Traffic w Unbounce (który automatycznie kieruje ruch na lepiej konwertujący wariant za pomocą AI), ale do klasycznych testów A/B jest to w pełni wystarczające. Testujesz nagłówek, kolor przycisku CTA, układ sekcji, długość formularza i po zebraniu wystarczającej ilości danych masz odpowiedź, co działa lepiej.

EventTracker

EventTracker to wbudowana funkcja analityczna, która automatycznie śledzi zachowania użytkowników na Twoim landing page’u. Kliknięcia w przyciski, głębokość przewijania strony (scroll depth), interakcje z formularzami, odtwarzanie wideo, kliknięcia w akordeony. To wszystko zbiera się automatycznie po opublikowaniu strony, bez konieczności konfiguracji Google Analytics czy Google Tag Managera.

 

Dane wyświetlają się w zakładce „Zdarzenia” w dashboardzie. Masz wykres i listę wszystkich zdarzeń. Możesz ustawić dowolne zdarzenie jako cel konwersji (nie tylko wypełnienie formularza, ale np. kliknięcie konkretnego przycisku).

 

Nowością jest Solis, czyli narzędzie AI, które analizuje dane z EventTrackera i podpowiada, co wpływa na konwersję i co można poprawić. Pomysł jest ciekawy, bo zamiast samodzielnie grzebać w danych, dostajesz konkretne sugestie optymalizacji. Solis jest jeszcze stosunkowo świeżą funkcją i rozwija się z każdą aktualizacją.

 

Ważna kwestia kosztowa, o której mało kto mówi. EventTracker jest płatnym dodatkiem. Nie jest zawarty w planie Lite ani w planie Professional. 

 

Dopiero w planie Enterprise masz go w cenie. Na niższych planach to dodatkowy koszt od 187 zł netto miesięcznie. To spora kwota, zwłaszcza jeśli korzystasz z planu Lite. Zanim zdecydujesz się na zakup EventTrackera, zastanów się, czy nie lepiej zainwestować te pieniądze w upgrade do wyższego planu, który daje Ci też inne funkcje.

 

Trzeba też powiedzieć wprost: EventTracker nie zastępuje Google Analytics. Daje Ci wygodny podgląd zachowań na landing page’u, ale jeśli potrzebujesz pełnej atrybucji, ścieżek konwersji czy integracji z innymi kanałami, GA4 nadal jest niezbędne. EventTracker traktuję jako uzupełnienie, nie zamiennik.

Funkcje AI w Landingi – co działa, a co jest na wyrost

proces tworzenia treści ai na stronę docelową przy użyciu narzędzia landingi composer

Landingi, jak większość narzędzi w 2026 roku, mocno inwestuje w funkcje oparte na sztucznej inteligencji. Dostępny jest pakiet narzędzi AI, który obejmuje kilka elementów.

 

  • AI Assistant pomaga w generowaniu i edycji tekstów bezpośrednio w edytorze. Możesz poprosić go o napisanie nagłówka, opisu produktu, treści CTA czy całej sekcji landing page’a. Działa to w zasadzie jak wbudowany ChatGPT skoncentrowany na copywritingu dla stron docelowych.

  • AI Landing Page Composer to generator, który na podstawie opisu Twojej kampanii tworzy kompletny landing page. Podajesz informacje o produkcie, grupie docelowej i celu strony, a Composer generuje gotowy layout z treścią. To przyspiesza tworzenie pierwszej wersji strony, którą potem dopasowujesz w edytorze.

  • AI do SEO pomaga optymalizować meta tagi, tytuły i opisy pod kątem wyszukiwarek.

  • AI do edycji obrazów pozwala m.in. na usuwanie tła z grafik bezpośrednio w edytorze Landingi, bez konieczności korzystania z zewnętrznych narzędzi.

 

Szczerze? Te narzędzia naprawdę przyspieszają pracę, ale nie są jakieś rewolucyjne. AI Assistant pisze poprawne teksty, ale zawsze je sprawdzam i poprawiam, bo generowane treści bywają generyczne. Composer jest fajny do szybkiego prototypowania, ale gotowy landing page i tak wymaga ręcznego dopasowania. Usuwanie tła z obrazów działa dobrze i rzeczywiście oszczędza czas.

moja przykładowa strona docelowa która została napisana przez ai przy użyciu kreatora landingi
Moja przykładowa strona docelowa która została napisana przez AI przy użyciu kreatora Landingi.

To nie są funkcje, dla których sam w sobie wybrałbym Landingi. Ale jako dodatek do solidnego edytora i dobrego systemu integracji, są mile widziane. Każdy plan (także Lite) zawiera 1000 kredytów AI, więc nie musisz dopłacać, żeby z tego korzystać. 

Cennik Landingi na 2026 rok – ile naprawdę zapłacisz

Cennik Landingi wygląda prosto, ale diabeł tkwi w szczegółach. I o tych szczegółach chcę Ci opowiedzieć, bo większość recenzji podaje tylko ceny bazowe i nie wspomina o dodatkowych kosztach.

 

Landingi oferuje trzy główne plany: Lite, Professional i Enterprise. Istnieje też darmowy plan (Free), ale ma on bardzo ograniczone możliwości: 5 landing page’y, 100 wizyt miesięcznie i branding Landingi na stronie. Traktuję go wyłącznie jako sposób na przetestowanie edytora, nie jako narzędzie do realnej pracy.

 

Aktualne ceny (stan na 2026, płatność miesięczna / roczna):

 

  • Plan Lite – 29 USD/mc (ok. 119 zł/mc) przy płatności miesięcznej, taniej przy rocznej. Obejmuje 10 aktywnych landing page’y, 5 000 wizyt miesięcznie, 1 własną domenę, 5 użytkowników, nieograniczone konwersje, edytor drag & drop, kreator formularzy, 400+ szablonów, AI Assistant z 1000 kredytów oraz podstawową analitykę.

  • Plan Professional – 69 USD/mc (ok. 249 zł/mc) przy płatności miesięcznej, 57 USD/mc (ok. 208 zł/mc) przy rocznej. Obejmuje nieograniczoną liczbę landing page’y, 50 000 wizyt miesięcznie, 10 domen, 20 użytkowników, wszystko z planu Lite plus testy A/B (server-side), Smart Sekcje, kreator pop-upów, lejki marketingowe, Programmatic Landing Pages, personalizację wielojęzyczną, hub e-commerce i usługi migracji.

  • Plan Enterprise – cena ustalana indywidualnie (od ok. 1 150 USD/mc rocznie). Obejmuje nieograniczone landing page’y, ponad 1 mln wizyt, 100 domen, nielimitowanych użytkowników, EventTracker w cenie, SSO, audit log, whitelisting domen, dedykowanego opiekuna konta i indywidualne SLA.

Rozliczenie roczne naprawdę się opłaca. Oszczędzasz równowartość ponad 2 miesięcy. Przy planie Professional różnica jest odczuwalna, bo zamiast ok. 249 zł/mc płacisz ok. 208 zł/mc. Na Enterprise oszczędność sięga nawet 30%. 

Ukryte koszty, o których musisz wiedzieć

I tu dochodzimy do tego, o czym większość recenzji milczy. Bazowe ceny planów to nie wszystko. Oto dodatkowe koszty, które mogą Cię zaskoczyć:

 

  • EventTracker – od 187 zł netto/mc. Jest płatnym dodatkiem na planach Lite i Professional. Dopiero Enterprise ma go w cenie. To spora kwota, szczególnie w zestawieniu z ceną samego planu Lite.

  • Hub agencyjny – od 374 zł netto/mc. Jeśli prowadzisz agencję i potrzebujesz subkont dla klientów, white-label i audit logów, to dodatkowy koszt.

  • Dodatkowa domena – 10 zł netto/mc za każdą domenę powyżej limitu w planie.

 

Na planie Lite płatne są też: Smart Sekcje, Pop-up Builder, Testy A/B (server-side) i Hub e-commerce. W planie Professional wszystkie te funkcje są już zawarte.

 

To oznacza, że plan Lite z EventTrackerem i kilkoma add-onami może kosztować więcej niż plan Professional bez żadnych dodatków. Zanim wybierzesz plan, zrób sobie listę funkcji, których realnie potrzebujesz, i policz łączny koszt.

Jak Landingi wypada cenowo na tle konkurencji?

W porównaniu z innymi narzędziami do tworzenia landing page’y, Landingi jest wyraźnie tańsze. Unbounce zaczyna od ok. 64 USD/mc (plan roczny) za mniej wizyt. Instapage kosztuje od 79 USD/mc. Oba te narzędzia są droższe, a Landingi oferuje porównywalny zakres funkcji na poziomie planu Professional. 

 

Jedyna istotna przewaga Unbounce to Smart Traffic (AI kierujący ruch na lepiej konwertujący wariant), a Instapage ma wbudowane heatmapy. Jeśli te konkretne funkcje nie są dla Ciebie kluczowe, Landingi daje lepszą wartość za pieniądze.

Dla kogo Landingi jest idealne, a kto powinien szukać dalej

Po kilku miesiącach pracy z Landingi mam dość jasny obraz tego, komu to narzędzie pasuje, a komu nie.

Landingi sprawdzi się świetnie, jeśli:

  • Prowadzisz kampanie Google Ads lub Meta Ads i potrzebujesz szybko stawiać strony docelowe. To jest chyba najsilniejszy use case dla Landingi. Budujesz landing page w pół godziny, podpinasz domenę, ustawiasz tracking i puścić ruch. Dynamic Text Replacement, formularze z webhookami, integracja z Google Tag Managerem. Wszystko jest.

  • Jesteś e-mail marketerem lub automatyzujesz marketing. Natywne integracje z ActiveCampaign, Mailchimp, GetResponse, HubSpot i innymi platformami działają bez zarzutu. Flow „formularz → lead w CRM → sekwencja e-maili” konfiguruje się w kilka minut.

  • Prowadzisz agencję i zarządzasz landing page’ami wielu klientów. Smart Sekcje, osobne domeny, Hub agencyjny z subkontami i white-label. Landingi jest w tej kategorii naprawdę dobrze przygotowane.

  • Jesteś freelancerem lub małą firmą i nie chcesz przepłacać. Plan Lite za ok. 119 zł/mc daje 10 landing page’y i 5 000 wizyt. Dla freelancera prowadzącego kilka kampanii jednocześnie to wystarczający start.

  • Zależy Ci na polskim wsparciu, rozliczeniu w PLN i fakturze VAT. Żaden Unbounce ani Instapage tego nie da.

Landingi nie jest najlepszym wyborem, jeśli:

  • Potrzebujesz pełnego CMS-a z blogiem i rozbudowanym SEO. Landingi to narzędzie do landing page’y, nie do budowy pełnych stron internetowych. Jeśli potrzebujesz bloga, sklepu z setkami podstron czy rozbudowanej nawigacji, WordPress lub Webflow będą lepszym wyborem.

  • Zależy Ci na automatycznym routowaniu ruchu opartym na AI. Unbounce Smart Traffic automatycznie przekierowuje odwiedzających na wariant strony, który ma największą szansę na konwersję dla danego profilu użytkownika. Landingi tego nie oferuje. Ma klasyczne testy A/B, ale nie inteligentne routowanie.

  • Potrzebujesz wbudowanych heatmap i nagrań sesji. Instapage ma to w standardzie. Landingi ma EventTracker (scroll depth, kliknięcia), ale to nie są heatmapy w tradycyjnym znaczeniu. Jeśli potrzebujesz pełnej analizy zachowań wizualnych, nadal będziesz potrzebować Hotjara czy Microsoft Clarity.

  • Budujesz rozbudowane, wielokrokowe lejki sprzedażowe. Landingi ma funkcję lejków marketingowych, ale jeśli potrzebujesz czegoś na poziomie ClickFunnels z orderami, upsellami i zaawansowaną logiką warunkową, to nie jest to narzędzie.

Czego mi brakuje w Landingi – lista rzeczy, które chciałbym zobaczyć

Żadne narzędzie nie jest idealne i Landingi też nie jest. Oto rzeczy, które po moich doświadczeniach chciałbym, żeby zespół w Gliwicach poprawił lub dodał:

 

  1. Automatyczny widok mobilny. Ręczne dopasowywanie mobile to największa strata czasu w Landingi. Gdyby edytor potrafił lepiej generować responsywny układ mobilny na podstawie desktopowej wersji strony, zaoszczędziłoby to godziny pracy przy większej liczbie projektów.

  2. Natywne menu hamburgerowe. Dla prostych landing page’y z jednym CTA to nie problem. Ale jeśli budujesz dłuższą stronę z nawigacją kotwiczną, brak prostego w konfiguracji menu mobilnego jest uciążliwy.

  3. Lazy loading obrazów. W 2026 roku to powinno być standardem. Szybkość ładowania strony wpływa na konwersję i na Quality Score w Google Ads. Lazy load (czyli ładowanie obrazów dopiero gdy użytkownik do nich przewinie) byłby prostą, ale istotną poprawą.

  4. Lepsza analityka w pakiecie. Podstawowa analityka (wizyty, konwersje, CR) jest OK, ale gdyby Landingi dodało w planie Professional choćby uproszczone heatmapy albo nagrania sesji, byłoby to ogromne wyróżnienie na tle konkurencji. Teraz za EventTracker trzeba dopłacać, a on i tak nie daje pełnego obrazu.

  5. Widok tabletowy. Landingi pozwala edytować widok desktopowy i mobilny, ale nie ma osobnego widoku na tablet. Dla większości kampanii to nie problem, ale w niektórych branżach (np. B2B, gdzie sporo ruchu pochodzi z iPadów) tablet to istotne urządzenie.

  6. Więcej elastyczności w edytorze formularzy. Formularze działają dobrze na standardowe przypadki, ale jeśli potrzebujesz wielokrokowego formularza z logiką warunkową (np. „jeśli zaznaczysz X, pokaż dodatkowe pole Y”), musisz to rozwiązywać zewnętrznymi narzędziami.

Te braki nie są dealbreakerem. Landingi i tak robi to, do czego zostało stworzone, bardzo dobrze. Ale gdyby te rzeczy zostały poprawione, narzędzie przeskoczyłoby z kategorii „dobre” do „bezkonkurencyjne”.

Moja ocena Landingi – podsumowanie z konkretną rekomendacją

Po kilku miesiącach pracy z Landingi moja ocena jest pozytywna, ale z zastrzeżeniami.

To solidne, dobrze zaprojektowane narzędzie do tworzenia landing page’y, które oferuje prawdopodobnie najlepszy stosunek funkcji do ceny na rynku. Dla polskiego użytkownika dodatkowym atutem jest wsparcie po polsku, płatność w PLN i lokalna firma za produktem.

 

Edytor jest potężny i daje pełną kontrolę nad designem. Szablony wyglądają profesjonalnie. Integracje z narzędziami do e-mail marketingu działają sprawnie i konfiguruje się je w kilka minut. Testy A/B, Smart Sekcje i system zarządzania leadami to funkcje, które realnie pomagają w codziennej pracy.

Największe minusy to ręczna praca przy widoku mobilnym, brak lazy loadingu i konieczność dopłacania za EventTracker na niższych planach. To nie są rzeczy, które dyskwalifikują narzędzie, ale mogą irytować, szczególnie jeśli pracujesz z wieloma landing page’ami jednocześnie.

Jaki plan wybrać na start?

Jeśli dopiero zaczynasz i masz kilka projektów, plan Lite wystarczy. 10 landing page’y i 5 000 wizyt miesięcznie to dość na początek. Ale pamiętaj, że testy A/B i Smart Sekcje będą dodatkową opłatą.

 

Jeśli prowadzisz kampanie na większą skalę, optymalizujesz konwersje i potrzebujesz więcej niż 10 stron, plan Professional to moim zdaniem najlepsza opcja. Nieograniczone landing page’y, testy A/B w cenie, Smart Sekcje, pop-upy, 50 000 wizyt i 10 domen. To jest plan, na którym naprawdę można pracować.

 

Plan Enterprise ma sens tylko dla dużych firm lub agencji z ogromnym ruchem, które potrzebują SSO, dedykowanego opiekuna i EventTrackera w cenie.

Na koniec

Zanim zdecydujesz, skorzystaj z 14-dniowego darmowego trialu. Zbuduj jednego landing page’a, podepnij formularz, skonfiguruj integrację ze swoim narzędziem do mailingu. Sprawdź, jak Ci się pracuje w edytorze. To najlepsza weryfikacja, bo żadna recenzja (włącznie z tą) nie zastąpi własnego doświadczenia. A gdyby coś nie pasowało, Landingi daje 30-dniową gwarancję zwrotu pieniędzy, więc ryzyko jest zerowe.

 

Czy polecam Landingi w 2026 roku? Tak, z czystym sumieniem, ale pod warunkiem, że rozumiesz do czego służy i wybierzesz odpowiedni plan. To narzędzie do landing page’y i w tej roli jest naprawdę dobre. Nie próbuj z niego robić pełnej strony internetowej, bo do tego nie zostało stworzone. Ale jeśli potrzebujesz szybko stawiać strony docelowe, zbierać leady i integrować się z systemami marketing automation, trudno o lepszy wybór w tej cenie. Szczególnie na polskim rynku.

4.7/5 - (46 votes)
Udostępnij ten artykuł:
Szymon
Szymon

Specjalista ds. e-mail marketingu i automatyzacji z 5-letnim doświadczeniem. Na co dzień wspiera firmy w skutecznej komunikacji z klientami za pomocą narzędzi typu ESP (Email Service Provider), pomagając im lepiej wykorzystywać potencjał e-mail marketingu w sprzedaży i budowaniu relacji. Doradza zarówno małym biznesom, jak i dużym firmom działającym w modelu B2B oraz B2C. Specjalizuje się w doborze odpowiednich narzędzi do e-mail marketingu, projektowaniu automatycznych sekwencji wiadomości, poprawie dostarczalności i konwersji, a także w integracji systemów mailingowych z CRM-ami, CMS-ami oraz platformami e-commerce. Przez lata testował dziesiątki platform do e-mail marketingu - od prostych rozwiązań dla początkujących po rozbudowane systemy marketing automation. Na MailGrow.pl dzieli się swoją wiedzą i praktycznym doświadczeniem, tworząc recenzje, porównania i poradniki, które pomagają wybrać odpowiednie oprogramowanie.

Artykuły: 218

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *