Menu

Ile kosztuje lista mailingowa? Koszty bazy e-mail w 2026 roku

ile kosztuje lista mailingowa koszty bazy

Jeśli szukasz konkretnej odpowiedzi, to od razu ją dostaniesz.

 

Zakup gotowej listy mailingowej w Polsce kosztuje od kilkudziesięciu do kilkuset złotych za tysiąc adresów email. Budowa własnej bazy mailingowej to koszt od 0 zł (darmowe plany narzędzi) do 150–300 zł miesięcznie przy listach rzędu kilku tysięcy osób. Do tego dochodzi opcjonalny budżet na reklamy i lead magnet.

 

Brzmi prosto. Problem w tym, że te dwa scenariusze różnią się od siebie totalnie, a tylko jeden z nich realnie zarabia pieniądze. Zaraz wyjaśnię, dlaczego zakup bazy mailingowej jest jedną z gorszych decyzji, jakie możesz podjąć w e-mail marketingu, i ile naprawdę trzeba wydać, żeby lista mailingowa zaczęła pracować na Twoją firmę.       

Pokażę też aktualne ceny platform, koszty pozyskania jednego subskrybenta i to, ile miesięcznie kosztuje utrzymanie listy różnej wielkości. 

Ile kosztuje zakup gotowej bazy mailingowej w Polsce?

Na polskim rynku istnieje kilkanaście firm, które sprzedają bazy mailingowe. Ceny baz mailingowych są mocno zróżnicowane, a każdy sprzedawca stosuje trochę inny model rozliczeń. Żeby pokazać realia, zebrałem aktualne stawki z kilku źródeł dostępnych publicznie w 2026 roku.

 

Typowe widełki cenowe na polskim rynku wyglądają tak:

 

  • Gotowe listy kontaktów z CEIDG lub KRS: od kilkudziesięciu do kilkuset złotych za 1000 rekordów, w zależności od stopnia segmentacji i branży.

  • Wysyłka mailingu do zewnętrznej bazy z szablonem graficznym: około 245 zł za kampanię do 150 000 adresów (przykład z Allegro, baza o dyskusyjnej jakości).

  • Profesjonalne bazy B2B z targetowaniem po branży, stanowisku i lokalizacji: minimum 750 zł netto za zamówienie, przy czym przy bazach powyżej 10 000 rekordów ceny są ustalane indywidualnie.

  • Kampanie rozliczane w modelu CPL (cost per lead): od kilkunastu do kilkuset złotych za jeden zweryfikowany lead.   

Od czego zależy koszt bazy mailingowej?

Sprzedawcy baz wymieniają zwykle cztery czynniki.

 

  • Pierwszy to wielkość bazy mailingowej. Większa lista oznacza wyższy rachunek, ale jednostkowa cena za adres spada.

  • Drugi to segmentacja. Dane typu branża, stanowisko, lokalizacja czy obrót firmy podbijają cenę.

  • Trzeci to jakość bazy mailingowej, czyli deklarowany wskaźnik dostarczalności i aktywności adresów.

  • Czwarty to model rozliczenia. CPM (za 1000 wyświetleń) jest najtańszy na papierze, CPL (za leada) jest bardziej ryzykowny dla sprzedawcy, więc droższy dla Ciebie. 

Na pierwszy rzut oka 50 zł za tysiąc adresów email wygląda kusząco. Za 500 zł masz 10 000 kontaktów, teoretycznie gotowych do wysyłki. Gdyby tylko 1% z nich coś od Ciebie kupił, to mielibyśmy 100 klientów. Matematyka wygląda pięknie. 

Rzeczywistość wygląda całkowicie inaczej i za chwilę pokażę dlaczego.  

Dlaczego zakup bazy mailingowej to najgorsza decyzja w mail marketingu

zarządzanie listą mailingową w narzędziu sender

Jeśli wpisujesz w Google „ile kosztuje lista mailingowa”, prawdopodobnie rozważasz zakup bazy mailingowej. Muszę szczerze napisać, że to pomysł, który nie działa praktycznie w żadnej sytuacji. 

 

I nie piszę tego, żeby Cię pouczać, tylko dlatego że widziałem dziesiątki firm, które wyrzuciły pieniądze w błoto i jeszcze dorobiły się problemów, o których pogadamy za moment. 

Niska otwieralność i zerowa konwersja

Własna baza mailingowa, czyli lista osób, które same się zapisały, osiąga zwykle 25–35% otwieralności i 2–5% klikalności (CTR) w kampaniach newsletterowych. Dla automatyzacji, takich jak maile powitalne czy porzucony koszyk, otwieralność bywa znacznie wyższa i sięga 40–60%. To dane z raportów Klaviyo, MailerLite i Omnisend z 2025 i 2026 roku.  

Tymczasem kupiona baza, nawet ta „premium”, to zwykle 5–15% otwarć, a realna konwersja bliska zera. Dlaczego tak? 

Adresy z takich baz to najczęściej trzy kategorie: stare, porzucone skrzynki (ludzie dawno zapomnieli o koncie z 2015 roku), pułapki antyspamowe ustawione przez dostawców poczty (spam traps) oraz osoby, które nigdy nie wyraziły zgody na kontakt z Twoją firmą. Wysłanie do nich e-maila jest jak krzyczenie w pustym lesie, z tą różnicą, że potem las wystawia Ci rachunek.


Dla porównania: maile powitalne wysyłane do osób, które właśnie się zapisały, potrafią osiągać 60–70% otwarć, bo odbiorca dobrze pamięta, że właśnie zostawił swój adres i oczekuje tej wiadomości. Różnica między kupioną a zebraną bazą to nie kilka procent. To dwa różne światy. 

Zniszczona reputacja domeny i folder spam

Przy każdej wysyłce Twoja domena zbiera „punkty reputacyjne” w systemach pocztowych Google, Outlook i innych dostawców. Jeśli masa Twoich maili trafia do folderu spam, jest usuwana bez otwarcia albo odbija się od nieistniejących skrzynek, reputacja domeny spada. Spada szybko.

 

Efekt? Nawet prawidłowo zbudowane kampanie do własnej bazy przestają docierać do skrzynki odbiorczej. Wysyłasz newsletter do 1000 klientów, którzy czekali na Twoją wiadomość, a połowa z nich nigdy jej nie zobaczy, bo filtr antyspamowy cicho wrzuca ją do spamu.

 

Odbudowa reputacji domeny zajmuje miesiące. Czasem trzeba kupić nową domenę i zaczynać od zera. To koszt, który nigdzie nie widać w cenniku sprzedawcy bazy.        

Kary UODO, RODO i naruszenie ustaw branżowych

Tu robi się poważnie. Zakup bazy mailingowej bez udokumentowanych zgód wszystkich osób na niej umieszczonych jest zwyczajnie nielegalny, i to od razu na trzech podstawach prawnych.

 

  • Pierwsza to RODO, które wymaga, żeby każda osoba wyraziła zgodę na otrzymywanie wiadomości marketingowych albo żeby istniała inna podstawa prawna przetwarzania jej danych osobowych. Maksymalna kara z art. 83 RODO to 20 milionów euro lub 4% całkowitego rocznego światowego obrotu, przy czym zastosowanie ma kwota wyższa.

  • Druga to ustawa o świadczeniu usług drogą elektroniczną (art. 10 UŚUDE), która zakazuje przesyłania niezamówionej informacji handlowej do osoby fizycznej bez jej uprzedniej zgody wyrażonej za pomocą środków komunikacji elektronicznej.

  • Trzecia to Prawo komunikacji elektronicznej (art. 398 PKE, które zastąpiło art. 172 Prawa telekomunikacyjnego), wymagające zgody na marketing bezpośredni prowadzony drogą elektroniczną, w tym mailowy i telefoniczny. Za naruszenie PKE karę może nałożyć Prezes UKE, niezależnie od postępowania UODO.

 

Co ciekawe, kara finansowa to nie jedyny problem. UODO może też nałożyć środki naprawcze, takie jak nakaz natychmiastowego usunięcia całej bazy danych albo czasowe ograniczenie przetwarzania danych osobowych w firmie. To oznacza, że Twój e-mail marketing może zostać po prostu zamrożony. 

Zakaz w regulaminach narzędzi do mail marketingu

O tym mało kto mówi na początku, a to ważne.

 

Wszystkie poważne platformy do mailingu, w tym GetResponse, MailerLite, Brevo i ActiveCampaign, w regulaminach wprost zabraniają wrzucania kupionych baz. Jeśli załadujesz do systemu listę kontaktów pozyskanych z zewnątrz, to po pierwszej wysyłce z lawiną skarg spamowych Twoje konto zostanie zablokowane, a zgromadzone tam dane mogą przepaść. 

Gra w kotka i myszkę polegająca na tym, żeby przepuścić kupioną bazę „w porcjach” czy pomieszać ją z własną listą nie ma sensu. Algorytmy tych platform wyłapują nietypowe wzorce bardzo szybko, a konsekwencje są poważne. 

Ile kosztuje budowa własnej bazy mailingowej?

activecampaign listy kontaktów

Tutaj sytuacja wygląda zupełnie inaczej.

 

Budowa własnej listy mailingowej jest realnie tańsza niż większość ludzi myśli, a zwraca się wielokrotnie szybciej niż jakakolwiek kupiona lista kontaktów. Nie ma tu też ryzyka prawnego ani reputacyjnego.

 

Koszt bazy mailingowej budowanej od zera składa się z trzech głównych elementów: narzędzia do wysyłki, magnesu przyciągającego ludzi (lead magnet) oraz opcjonalnego budżetu reklamowego.  

Koszt platformy do mail marketingu

W 2026 roku ceny narzędzi do mail marketingu są naprawdę przyjazne. Poniżej przegląd najpopularniejszych opcji na polskim rynku, z cenami pobranymi bezpośrednio z oficjalnych cenników producentów (rozliczenie miesięczne, dla najniższego progu 1000 kontaktów, ceny netto):

 

  • GetResponse oferuje cztery plany. Plan Free jest bezpłatny i obejmuje do 500 kontaktów oraz 2500 e-maili miesięcznie. Plan Starter kosztuje 59 zł miesięcznie za bazę do 1000 kontaktów z nielimitowaną liczbą wysyłek. Plan Marketer z pełną automatyzacją, testami A/B, lejkami sprzedażowymi i funkcjami e-commerce kosztuje 239 zł miesięcznie. Plan Creator z webinarami, kursami i monetyzacją treści kosztuje 274 zł miesięcznie. Przy rozliczeniu rocznym GetResponse daje 18% zniżki.

  • MailerLite oferuje trzy plany. Darmowy plan obejmuje do 500 subskrybentów i 12 000 e-maili miesięcznie (limit obniżony z 1000 do 500 w we wrześniu 2025 roku). Plan Growing Business startuje od 49 zł miesięcznie za bazę do 500 subskrybentów z nielimitowaną liczbą wysyłek. Plan Advanced kosztuje 149 zł miesięcznie za tę samą wielkość bazy i dodaje zaawansowaną automatyzację, edytor HTML i nieograniczoną liczbę użytkowników. Przy rozliczeniu rocznym MailerLite daje 10% zniżki.

  • Brevo (dawniej Sendinblue) rozlicza się nie za bazę, ale za liczbę wysłanych wiadomości. Darmowy plan to 300 e-maili dziennie (około 9000 miesięcznie) przy nieograniczonej liczbie kontaktów. Plan Starter kosztuje 9 dolarów miesięcznie za 5000 e-maili miesięcznie. Plan Business z landing page’ami, testami A/B, zaawansowaną automatyzacją i analityką kosztuje 18 dolarów miesięcznie za 5000 e-maili. Plan Professional startuje od 499 dolarów miesięcznie i adresowany jest do firm wysyłających od 150 000 maili miesięcznie. Ciekawe rozwiązanie, jeśli masz dużą bazę, ale wysyłasz do niej rzadko.

Pełne porównanie wszystkich popularnych platform znajdziesz w naszym rankingu najlepszych programów do mailingu, gdzie na bieżąco aktualizujemy ceny i funkcje.

Koszt lead magnetu i landing page

Samo narzędzie nie zbierze za Ciebie adresów e-mail. Potrzebujesz czegoś, co skłoni odwiedzającego do zostawienia kontaktu. Nazywa się to lead magnet i może kosztować tyle, ile chcesz lub praktycznie nic.

 

Najprostsze lead magnety:

 

  • Zniżka na pierwsze zakupy w sklepie internetowym (10–15%): koszt marżowy, realnie 0 zł w kieszeni.

  • Checklista albo krótki PDF przygotowany samodzielnie: 0 zł, jeśli zrobisz to sam w Canvie.

  • Bardziej rozbudowany e-book (20–40 stron, ładny skład, copywriting): 500–4000 zł zlecony na zewnątrz.

  • Webinar nagrany lub na żywo: 2000–6000 zł, jeśli chcesz, żeby wyglądał profesjonalnie.

  • Szablony, arkusze kalkulacyjne, mini-narzędzia: koszt zależny od skomplikowania, często 0–1500 zł. 

Do tego dochodzi landing page, czyli prosta strona z formularzem zapisu. Jeśli korzystasz z GetResponse, MailerLite czy Brevo, landing page masz za darmo w ramach planu. Jeśli budujesz go osobno na WordPressie, to koszt to 0 zł (sam) do 800–2500 zł (freelancer). 

Koszt reklam przy aktywnym pozyskiwaniu subskrybentów

Jeśli chcesz szybko powiększyć swoją listę mailingową, reklama płatna jest najszybszą (ale nie jedyną) drogą. Darmową alternatywą jest pozyskiwanie subskrybentów z organicznego ruchu SEO na Twoim blogu, ale ten kanał buduje się miesiącami.

 

Oto realne koszty pozyskania jednego subskrybenta (CPL) w Polsce w 2026 roku:

 

  • Facebook Ads: koszt pozyskania jednego leada w Polsce to 15–200 zł w zależności od branży. Fitness, beauty i e-commerce B2C to zwykle 10–50 zł za lead. Nieruchomości i B2B sięgają 80–300 zł. Na zapis do newslettera z lead magnetem w większości branż B2C zapłacisz 5–30 zł za subskrybenta.

  • Google Ads: koszty są wyższe niż na Facebooku, bo intencja użytkownika jest mocniejsza. CPL w Polsce waha się zwykle od 30 zł do nawet kilkuset złotych. 

Małe firmy typowo wydają 500–2000 zł miesięcznie na reklamy pod budowę listy, co przy CPL rzędu 20 zł daje 25–100 nowych subskrybentów miesięcznie. 

Kupiona vs własna baza mailingowa – porównanie kosztów i efektów

Żeby pokazać różnicę jak na dłoni, weźmy konkretny przykład. 

 

Firma ma 500 zł do wydania i dwa scenariusze:

 

  • Scenariusz A: kupuje bazę 10 000 adresów za 500 zł. Po wysyłce otwieralność wynosi 3% (300 osób). Kliknięcia to około 0,3% (30 osób). Sklep z produktami po 150 zł osiąga konwersję 1% na kliknięcie, więc znajdzie się może 1 zakup. Przychód: 150 zł. Strata: 350 zł plus spora szansa na blokadę konta w narzędziu do mailingu, pogorszenie reputacji domeny i realne ryzyko kary RODO.

  • Scenariusz B: wydaje 500 zł na reklamy z lead magnetem i buduje listę 25 osób. Po zapisie wysyła serię powitalną i newsletter. Otwieralność 50%, czyli 12–13 osób aktywnie czyta każdą wiadomość. Konwersja 3% na zakup w następnym miesiącu. To mniej więcej jeden klient od razu (150 zł przychodu), ale lista 25 osób zarabia dalej przez kolejne miesiące. W ciągu roku przy regularnej komunikacji te 25 osób generuje średnio 400–1500 zł przychodu, bez dodatkowych kosztów reklamowych. ROI dodatnie, reputacja domeny zdrowa.

 

Email marketing konsekwentnie wykazuje jeden z najwyższych zwrotów z inwestycji wśród kanałów digital. Wg raportów Litmus, Omnisend i EmailTooltester średnio generuje 36–42 dolarów przychodu na każdy 1 wydany dolar, co oznacza 3600–4200% ROI. 

 

Dla sektora e-commerce i retail ta wartość rośnie do 45 dolarów na 1 dolara. Ale te dane dotyczą wyłącznie baz zbudowanych legalnie, przez formularz zapisu. Kupionych baz te statystyki w ogóle nie dotyczą, bo tam ROI najczęściej jest ujemne.   

Ile kosztuje miesięczne utrzymanie listy mailingowej?

W praktyce to najważniejsze pytanie. Zbudowanie bazy to jedno, ale trzeba ją też miesiąc w miesiąc utrzymywać i wysyłać do niej wiadomości. Oto trzy realistyczne scenariusze dla polskich firm.

Scenariusz 1: mała firma z listą do 1000 kontaktów

Jeśli dopiero zaczynasz, darmowe plany GetResponse (do 500 kontaktów), MailerLite (do 500 kontaktów) lub Brevo (do 300 maili dziennie) w pełni Ci wystarczą, aby wysyłać newslettery i używać prostej automatyzacji. Koszt narzędzia: 0 zł.

Po przekroczeniu 500 kontaktów przechodzisz na plan płatny. Przy 1000 kontaktów zapłacisz 49 zł miesięcznie (MailerLite Growing Business) lub 59 zł miesięcznie (GetResponse Starter). Do tego doliczamy 100–300 zł rocznie na czyszczenie bazy z nieaktywnych adresów (narzędzia weryfikujące). Miesięczny koszt: 50–70 zł.

Scenariusz 2: sklep internetowy z bazą 5000–10000 kontaktów

W tym progu zaczynasz potrzebować automatyzacji: porzucone koszyki, sekwencje powitalne, win-back dla nieaktywnych klientów. W GetResponse Marketer dla 5000 kontaktów zapłacisz 349 zł miesięcznie, dla 10 000 kontaktów 439 zł miesięcznie. MailerLite Growing Business przy 10 000 subskrybentów wyniesie około 220–290 zł miesięcznie (w zależności od aktualnego kursu USD/PLN). 

Dochodzi koszt obsługi. Jeśli wysyłkami zajmujesz się sam, to 0 zł dodatkowo. Freelancer prowadzący pełen email marketing dla sklepu to 1200–2500 zł miesięcznie. Agencja: 2500–5000 zł. Miesięczny koszt kampanii mailingowej przy tym scenariuszu: 300–5000 zł, zależnie od tego, kto robi robotę. 

Scenariusz 3: większa firma z bazą 25000+ kontaktów

Przy tym rozmiarze narzędzie zaczyna być istotnym kosztem. W GetResponse Marketer dla 25 000 kontaktów zapłacisz 799 zł netto /mies., dla 50 000 kontaktów 1379 zł miesięcznie. Przy takich bazach warto też rozważyć dedykowany adres IP (w Brevo to 251 dolarów rocznie, w innych narzędziach podobnie), który chroni Twoją reputację przed innymi nadawcami. 

Dodajmy do tego koszty obsługi na poziomie 3000–8000 zł miesięcznie za pełną obsługę agencji lub zatrudnienie wewnętrznego specjalisty. Miesięczny koszt utrzymania listy mailingowej na tym poziomie: 2000–10 000 zł. 

Jak tanio zbudować wartościową bazę mailingową?

Kilka praktycznych zasad, które realnie działają i nie wymagają dużego budżetu.

 

Zacznij od jednego, konkretnego lead magnetu, dopasowanego do oferty.

 

Jeśli prowadzisz sklep z kosmetykami, to nie dawaj e-booka o sprzedaży na Amazonie. Daj PDF „5 błędów przy doborze kremu pod oczy” albo 15% zniżki na start. Dopasowany lead magnet ściąga ludzi realnie zainteresowanych Twoimi produktami, co przekłada się na większe zaangażowanie odbiorców i wyższą skuteczność kampanii.

 

  • Umieść formularz zapisu w co najmniej trzech miejscach na stronie: w nagłówku, w środku wpisów blogowych i w pop-upie wyświetlającym się po 20–30 sekundach czytania. Jeden formularz w stopce strony głównej to za mało, bo prawie nikt go nie widzi.

  • Włącz double opt-in. Niby to dodatkowy krok, ale realnie chroni Cię przed wpisywaniem przypadkowych adresów i automatycznie daje Ci dowód na zgodę na otrzymywanie wiadomości, co jest kluczowe przy RODO i UŚUDE. Twoja baza jest wtedy mniejsza, ale zdrowsza.

  • Wykorzystuj wydarzenia. Targi branżowe, webinary, konkursy. Każda okazja, w której ludzie dają Ci kontakt świadomie, za konkretną korzyść, to najwyższej jakości adresy w Twojej bazie. Te osoby znają Twoją firmę i otworzą pierwszego maila.

  • Pilnuj higieny bazy mailingowej. Regularnie usuwaj osoby, które od pół roku nie otworzyły żadnej Twojej wiadomości. Mniejsza, ale aktywna baza oznacza lepszą dostarczalność, niższy koszt narzędzia i paradoksalnie wyższy przychód.

 

Nie zapominaj też, że e-mail marketing świetnie gra z innymi narzędziami marketingowymi. Tag-i z Facebook Piksela, marketing automation, SMS, powiadomienia push – wszystko to współpracuje z Twoją listą mailingową. Spójna strategia działań marketingowych przynosi lepsze wyniki niż każdy kanał osobno. 

Podsumowanie – ile naprawdę kosztuje lista mailingowa?

Zbierzmy to na koniec w jeden obraz.

 

Zakup gotowej bazy mailingowej kosztuje od 50 do 500 zł za każde 1000 adresów. Wygląda to atrakcyjnie na papierze, ale w praktyce jest stratą pieniędzy. Konwersja z takich baz jest bliska zera, reputacja Twojej domeny ucierpi, narzędzia do mailingu zablokują Ci konto, a dodatkowo narażasz się na kary RODO (do 20 mln euro lub 4% obrotu), kary z ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną oraz kary z Prawa komunikacji elektronicznej nakładane przez UKE. W praktyce polskie firmy płaciły za takie naruszenia od kilku do kilku milionów złotych. To jedna z najgorszych inwestycji, jakie możesz zrobić w marketingu.

 

Budowa własnej listy mailingowej kosztuje realnie od 0 zł (darmowe plany, lead magnet zrobiony samodzielnie, brak reklam) do około 300–500 zł miesięcznie dla małej firmy, która aktywnie pozyskuje subskrybentów. Sklep internetowy z bazą 5000–10 000 kontaktów wydaje typowo 220–440 zł miesięcznie na samą platformę i dodatkowo 1000–3000 zł, jeśli zleca obsługę freelancerowi. Te pieniądze się zwracają, bo e-mail marketing należy do kanałów o najwyższym ROI w całym marketingu cyfrowym.

 

Lista mailingowa to jeden z niewielu kanałów, nad którym masz pełną kontrolę. Nie zależysz od algorytmu Facebooka, od aktualizacji Google ani od zachcianek platformy, która z dnia na dzień może zmienić zasady gry. Masz adresy e-mail osób, które same zdecydowały się zostawić kontakt, i możesz do nich pisać kiedy chcesz. Dlatego własna baza mailingowa to aktywo, które rośnie w wartości z każdym miesiącem. Kupiona baza to tylko faktura w kosztach i problem, który będzie wracał.

Zacznij od darmowego planu w dowolnym z popularnych narzędzi, postaw prosty formularz zapisu z lead magnetem i zacznij systematycznie budować listę od zera. Po pół roku będziesz mieć bazę, która pracuje na Twoją firmę przez lata. Po pół roku z kupioną listą będziesz szukać nowej domeny i wyjaśniać księgowej, dlaczego w kosztach widnieje kara UODO.   

4.7/5 - (46 votes)
Udostępnij ten artykuł:
Mikołaj
Mikołaj

Specjalista ds. dostarczalności w e-mail marketingu. Od kilku lat analizuje, co realnie wpływa na to, czy wiadomości trafiają do skrzynki odbiorczej, czy giną w folderze spam. Na co dzień testuje programy do mailingu, sprawdzając nie tylko ich funkcje, ale też skuteczność wysyłki, stabilność infrastruktury oraz wpływ na wyniki kampanii. W swojej pracy skupia się na takich obszarach jak reputacja domeny i adresów IP, procent dostarczalności, konfiguracja zabezpieczeń takich jak SPF, DKIM i DMARC, a także analiza jakości baz kontaktów i testy kampanii przed wysyłką. Ocenia, jak poszczególne narzędzia radzą sobie w praktyce i które z nich najlepiej wspierają firmy w utrzymaniu wysokiej skuteczności komunikacji mailowej. Na MailGrow.pl publikuje recenzje, analizy i praktyczne poradniki dotyczące platform mailingowych oraz optymalizacji dostarczalności. Jego materiały pomagają lepiej zrozumieć od czego zależy skuteczność e-mail marketingu.

Artykuły: 18

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *